wywiad, Gazeta Wyborcza, Tomasz Wiślicz

[GAZETA WYBORCZA] "Ludowa historia Polski? "Wyższa klasa średnia chce się wyegzorcyzmować ze swojej wyższości"" - wywiad z Tomaszem Wiśliczem

- Ludowa historia skierowana jest do wyższej klasy średniej, która chce się wyegzorcyzmować ze swojej wyższości - mówi ktoś, kogo chciałbym, żebyście poznali.

Przed wami Tomasz Wiślicz, historyk z PAN i autor jednego z artykułów w wydanej niedawno "Ludowej historii kobiet".

Wiślicz: - To, co wytworzyło się w Polsce jako "historia ludowa", jest w dużej mierze opowieścią stworzoną pod potrzeby rynku książki.

Nasz wywiad o queerowej historii, ludowej historii, żołnierzach wyklętych, ludowych bohaterach, którzy przełamują stereotypy, ale też o tym, co wydaje się prawicowym historykom, znajdziecie dzisiaj w moim miejscu pracy.

***

Tomasz Wiślicz: Nie wiem, czy jestem najlepszym dla pana rozmówcą. Trochę wbrew tytułowi książki nie piszę historii ludowej.

Wojciech Szot: Dlaczego?

Wiślicz: Bo nie jestem ludem.

Szot: To lud ma sam sobie ją napisać?

(...)

Szot - Trzy lata temu w "Arcanach" zamieszczono dyskusję historyków związanych z prawicą. Maciej Urbanowski, historyk literatury z UJ, powiedział o ludowej historii, że jest to opowiadanie baśni, w których ukojenie znajdują "wykorzenione elity", a ich celem jest "dokonanie gwałtownej, bezpowrotnej destrukcji polskości i jej fundamentów". A pan proponuje queerową historię. To dopiero musi być dla niektórych pisanie bajek.

Wiślicz - To nie jest bajka, ale narracja. Istnieje coś takiego jak historia "lesbijsko-gejowska", czy dzisiaj raczej "historia LGBT". Jej głównym celem jest budowanie tożsamości grupy. Pisanie "homobiografii" to hasło polityczne, a nie sposób uprawiania historii. Poszukiwanie własnych korzeni przez grupę mniejszościową jest racjonalne, lecz to w dużej mierze sprowadza się do przeorganizowania znanych nam klocków w inną opowieść odpowiadającą naszym potrzebom.

Tymczasem squeerowanie historii trzeba zacząć od wystrugania ze źródeł zupełnie innej partii klocków, ze świadomością, że takie pojęcia jak "heteronorma", "homoseksualność" itp. są także historycznie zmienne. To jest również szansa, żeby przywrócić historii osoby nienormatywne, ale niepochodzące ze środowisk elitarnych.

Znamy bowiem raptem jeden nowożytny dokument, o którym możemy powiedzieć, że jego bohaterką jest osoba z ludu, którą współcześnie byśmy określili jako lesbijkę. Jeden dokument na kilkaset lat polskiej historii!

Szot - Co to za dokument?

Wiślicz - To wyrok sądu miejskiego z 1642 roku na Agnieszkę Kuśnierczankę.

***

Kim była Kuśnierczanka, kim był Zelman Wolfowicz i z jakiej wsi pochodzi profesor Andrzej Nowak, który uważa, że chłop musiał "dorosnąć do polskości"?

O tym wszystkim przeczytacie w rozmowie z fascynującym człowiekiem, jakim jest Tomasz Wiślicz. Historyk, który nie gości na pierwszych stronach gazet, nie pisze najgłośniejszych książek, za to z mozołem bada przeszłość.

CAŁOŚĆ TUTAJ

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Skąd się biorą dzieci? Podaj miasto