Księgarnia Akademicka, Małgorzata Sikorska-Miszczuk

Małgorzata Sikorska-Miszczuk, "Siedem nieprzyjemnych sztuk teatralnych w tym trzy o Żydach"

Przyjemna niespodzianka - nakładem Księgarni Akademickiej ukazał się zbior dramatów Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, “Siedem nieprzyjemnych sztuk teatralnych, w tym trzy o Żydach”. Chciałbym was bardzo namówić do sięgnięcia po ten tytuł, bo to możliwość spotkania z innym sposobem opowiadania o polskiej historii. Jest trochę jak w ostatniej powieści Jacka Dehnela - znane postaci historyczne są wciąż konfrontowane z groteskowymi, absurdalnymi postaciami, które stają im na drodze, a z tego spotkania rodzi się możliwość nowego przyjrzenia się polskiej narracji historycznej. Sikorska-Miszczuk zdecydowanie nie lubi mitów, którymi obrastają biografie i historia. Pisze o Holocauście, Jedwabnem, księdzu Popiełuszce czy relacjach Kobro-Strzemiński, ale na kanwie realistycznej historii tworzy sztuki, w których znani nam bohaterowie mają możliwość powiedzenia czegoś nowego, co niejako odsłania słabość dotychczasowej narracji, czy pokazuje nowe pola interpretacyjne. W czasach, gdy narzekamy, że polska proza nie radzi sobie z opowieścią o historii, skupia się na tematach aktualnych lub aktualnie modnych (początek lat 90.) tutaj możecie zobaczyć jak inaczej można wziąć się za bary z wielką historią i wielką biografią. 

Jeśli wszystko się powiedzie, to w najbliższym “Dialogu” ukaże się mój esej na temat tych sztuk, a dla zachęty fragment o jednej ze sztuk obecnych w tym tomie.

Zaginiona Czechosłowacja (sztuka polska) to ironiczna opowieść o Żwirku i Muchomorku, „dwóch czeskich pedałach” w kontekście Praskiej Wiosny. Będą przyglądać się czołgom w Pradze i zrzucać ulotki. Żwirek zrobi siku z balkonu: „Trochę poleciało na czołg. Nastąpiło zwarcie i czołg samorzutnie wystrzelił. Widział to przejeżdżający przez plac Wacława włoski pisarz Umberto Eco i napisał o tym do włoskiej prasy. Kulturalna Europa przeczytała o tym i była wstrząśnięta”. Na balkonie obok rozmawiają Zdenek i Pepicek, ale że czołg wystrzelił to „Pepicek poszedł prosto do Boga, a Zdenek za nim, bo byli kumplami od podstawówki”. Trwają przesłuchania Bohaterki, a interludiami są tu rozmowy Ja z Maską. Czy Ja jest scenicznym porte parole autorki? Trudno wyrokować, ale to rozmowa bez środków znieczulających, w końcu Ja może „mówić bez oporu o najtrudniejszych sprawach w swoim życiu”. Sikorska-Miszczuk przeinacza legendę i do znanej z reportażu Mariusza Szczygła (na który nota bene bezpośrednio się powołuje) historii Marty Kubišowej, dodaje nowe elementy, takie jak spreparowane pornograficzne zdjęcia, niejako eskalując całą historię, by ukazać jej monstrualności. Ale nawet upadek tego systemu nie wzbudza u autorki szczególnej radości.

„Po 1990 roku Muchomorek skończył się jako reżyser. Zaczął pić. Żwirek nie odstępował go. Pomógł mu rozpocząć terapię antyalkoholową, która zakończyła się sukcesem: Muchomorek wygrał walkę z alkoholem dzięki miłości Żwirka.” Idylla nie trwa długo. Żwirek odejdzie od Muchomorka, który zapije się na śmierć. Poszukiwanie Czechosłowacji to wydobywanie jej z mitów, które wydają się równoważne – opozycyjnego i bajkowego. W czechosłowackim świecie widzianym z polskiej perspektywy (to w końcu „sztuka polska”) nie ma rejestrów niższych i wyższych. Wszystko zdaje się równie ważne i równie absurdalne. A, że wieje z tego grozą? Zwycięstwem tego dramatu jest pokazanie naiwności polskiej krotochwilnej narracji o losach Czechosłowacji.

Żwirek i Muchomorek, dwa czeskie pedały, trzęsą się z zimna. Żwirek i Muchomorek bardzo się kochają. Kochają się i kochają, ale jest im bardzo zimno, tak zimno, że myślą już tylko o tym, jak bardzo są zamrożone i że jest im bardzo trudno kochać się w tym stanie. 

I fragment sztuki na zachętę:

“Żwirek - Hej, Muchomorku, co to takiego się dzieje, że zima wciąż trwa i trwa, a wiosna nie nadchodzi?

Muchomorek - Żwirku, nie chciałem cię martwić, bo cię bardzo, bardzo kocham, ale wiosna nie nadchodzi, ponieważ Krecik uwięził ją i nie chce wypuścić.

Żwirek - Ojej, to co teraz będzie? 

Muchomorek - Właśnie! Musimy coś zrobić, bo inaczej nie będziemy mogli się kochać.

Żwirek - Mam pomysł! Przecież w naszym lesie, pomiędzy mchami i paprociami, mieszka Ptaszyna Śpiewająca. Jej głos jest tak piękny, że wszyscy, którzy ją słuchają, zapominają o bożym świecie. Poprosimy, żeby zaśpiewała Krecikowi, wtedy wiosna niepostrzeżenie wydostanie się spod ziemi i ta okropna zima się skończy.

Muchomorek - Świetny pomysł!

Muchomorek/Żwirek - Ptaszyno!

Bohaterka - Cześć chłopaki, jak się macie?

Muchomorek - No źle, musisz zaśpiewać Krecikowi piosenkę, wtedy on się zasłucha i wypuści wiosnę.

Bohaterka - A co, zimno wam?

Żwirek - Tak, zimno i źle, domyślasz się, jakie to ma konsekwencje, hm...

Bohaterka - No, domyślam się. (śpiewa)

A ty nie masz orgazmu, nie masz orgazmu, nie masz, nie!
Nie masz, nie masz, nie masz, nie masz, nie masz, nie masz, nie!”

Jak się możecie domyślić, nie o takiej piosence marzyli Żwirek z Muchomorkiem. Zdaniem Szota warto to przeczytać w całości.
 

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jaki był różaniec u Rolleczek?