Posty o gatunku literackim: komiks

Czytaj post
Timof Comics, tłumaczenie, Alison Bechdel

Alison Bechdel, "Sekret nadludzkiej siły", tłum. Wojciech Szot

Jest!!! "Sekret nadludzkiej siły" Alison Bechdel, wyd. Timof Comics, przekład - Wojciech Szot. Swoją przygodę z tłumaczeniem zaczynałem od "Fun Home", którego pierwsze wydanie ukazało się w marcu 2010 roku. Po 11 latach właśnie ukazało się czwarte (!) wydanie tego genialnego dzieła. W księgarniach znajdziecie też "Jesteś moją matką?" w przekładzie Pauliny Piotrowskiej. --- Komiksowa autobiografia Alison Bechdel skupia sie na trzech tematach - związkach  sporcie  i literaturze. Autorka dokonuje - podobnie jak w poprzednich dziełach - wnikliwej i brutalnej wiwisekcji własnego...

Czytaj post
Wojciech Szot, Jolanta Brach-Czaina, Barbara Okrasa

Barbara Okrasa, Wojciech Szot, "Krzątactwo" na podstawie eseju Jolanty Brach-Czainy

W 2015 roku komiks "Krzatactwo" z moim scenariuszem na podstawie eseju Jolanty Brach-Czainy i rysunkami wspaniałej Barbary Okrasa zajął trzecie miejsce w konkursie Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.

Czas go Państwu pokazać. 

Całość do ściągnięcia TUTAJ.

 

Czytaj post
Brecht Evens, Timof Comics, Olga Niziołek

[RECENZJA] Brecht Evens, "Jest Zabawa"

Nawet ci, co znają “Panterę” Evensa będą zaskoczeni tym jak niezwykłym ilustratorem jest belgijski twórca. Oszałamiająca feeria nachodzących na siebie barw i kształtów w "Jest zabawa" (tłum. Olga Niziołek) pokazuje nam roztańczone, rozgrzane i upalone miasto, w którym z ludzi wychodzi ich zwierzęca natura. Bo to, co najwyraźniej Evensa fascynuje, to moment, w którym pozbywamy się tego, co pozwala nam trzymać na uwięzi ukrytego w nas zwierza.

Jona przeprowadza się do Berlina. Ostatniej nocy chce się pożegnać z miastem, ale nikt z jego przyjaciół akurat nie może się spotkać (co za klasyka w...

Czytaj post
Timof Comics, Mateusz Jankowski

[RECENZJA] Mikael Ross, "Upadek"

Jest taki typ komiksu, którego szczerze nie cierpię. Komiks powstały na zlecenie jakiejś organizacji pozarządowej, mający prezentować ich dobre praktyki. Albo jeszcze inaczej - jest sobie jakaś organizacja pomagająca dzieciom, starszym osobom, matkom w problemie bezdomności i zaprasza komiksiarza, żeby odmalował ich losy, dzieje, grantozę. Oczywiście za pieniądze z grantu. Doliczam to tego wszystkie miasta, które uważają, że muszą trafić z promocją do młodzieży i wydają jakieś badziewia komiksowe (ostatnio mniej, bo chyba Unia też zobaczyła, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto). Komiks...