Mikołaj Grynberg, Agora
Mikołaj Grynberg, "Rok, w którym nie umarłem"
Zacznę od sporu. Marek Bieńczyk na czwartej stronie okładki książki Mikołaja Grynberga pisze, że “polska literatura ma szczęście do zawałów”. Wymienia Mirona Białoszewskiego, którego “Zawał”, fabularyzowany dziennik z pobytu w szpitalu faktycznie jest wybitnym dziełem literatury. A do niego dokłada “Rok, w którym nie umarłem” Grynberga. Jak to? Tylko dwa zawały? Trudny los literatów zaowocował zaledwie dwoma literackimi zawałami i już “szczęście do zawałów”? Świetnych opisów starzenia się, dojrzewania czy upijania się mamy mnóstwo. A zawał zaowocował - udanie - zaledwie dwukrotnie? Może...