OsnoVa, Vincent V. Severski

Vincent V. Severski, "Christine"

Nie mogło być lepszego czasu na lekturę książki o szpiegach. Poświąteczne rozprzężenie, prokrastynacja w najgorszym swoim stadium, dość pesymistyczne doniesienia z innych kontynentów i niewiele radośniejsze z lokalnej przestrzeni. Gdyby Vincent V. Severski obiecał mi powieść szpiegowską o pewnym momencie historycznym, to byłbym nawet ukontentowany, ale na okładce stoi: „powieść o Krystynie Skarbek”. Otóż nie jest to powieść o Krystynie Skarbek, agentce wywiadu brytyjskiego, a opowieść o pewnym – być może istotnym, ale tego z powieści nie sposób SIĘ dowiedzieć – epizodzie w jej życiu. Pisze Severski na skrzydełku książki, że oparł się „na faktach z życia” swojej bohaterki, a ja mam nieodparte wrażenie że autor raczej oparł się faktom. I to niezwykle konsekwentnie. 

Opowieści o szpiegach są od strony narracyjnej przeważnie potwornie przewidywalne i „Christine” nie wpłynie na zmianę przeze mnie tego stanowiska. Trwa II wojna światowa, a Jugosławia wciąż nie zdecydowała się po jakiej stronie stanąć. Wciąż aktualny jest sojusz hitlerowsko-stalinowski, ale tajne służby doskonale wiedzą, że za chwilę ten domek zbudowany znaczonymi kartami runie i dwie potęgi ruszą na siebie. 
Interesy są zatem takie – Niemcy chcieliby sojuszu z Jugosławią, żeby nie tracić czasu na walki na tym trudnym terenie, Rosjanie udają sprzymierzeńców, ale chętnie wsparliby lokalny pucz przeciwko prohitlerowskiemu regentowi, by jednak Niemcy utknęli na Bałkanach na dłużej i później ich zaatakowali. Identycznie myślą Brytyjczycy, a wspólne interesy zbliżają nawet największych wrogów. W Belgradzie trwa zatem parada szpiegów. W jednym hotelu instalują się wszystkie zainteresowane wywiady, a kluczową rolę ma odegrać Krystyna Skarbek, pochodząca z Polski agentka, która gra podwójną rolę – szpiegując dla Brytyjczyków udaje lojalną wobec niemieckiego wywiadu. 

Severski opowiada historię w sposób bardzo przewidywalny – bierze na tapetę kilka dni, które ustawiają rytm powieści, dzieli ją strukturalnie na telenowelę, a więc z pokoju wywiadu rosyjskiego przenosimy się do pokoju niemieckiego szpiega, by następnie wylądować w hotelowym hallu, czy podejrzanej knajpie (w której oczywiście dodatkowym obserwatorem jest jugosłowiański wywiad). Dochodzi do kilku zwrotów akcji, ale nie na tyle drastycznych, by rozsadzić strukturę powieści, a w efekcie jak to zawsze w opowieściach o szpiegach, gdzie wszyscy dymają wszystkich, wygrywa dość przewidywalna opcja, co spoilerem nie jest, bo historię tą państwo poznają choćby w wikipedii. Miałem nieodparte wrażenie, że potrafię przewidzieć kolejne wydarzenia z wyprzedzeniem około osiemdziesięciu stron i zasadniczo się to sprawdzał. Nie ukrywam, że nawet się wciągnąłem, bo Severski sprawnie konstruuje dialogi i jakieś tam napięcie nawet było, ale żeby nazwać „Christine” choćby dobrą książką to trochę za mało. Mam za to kilka uwag mocno krytycznych.

O pierwszej już pisałem – to nie jest powieść o Krystynie Skarbek i czytelnik niewiele się o niej dowie. Dla Niemców szczególnie istotny jest fakt, że  matka Krystyny jest Żydówką i ukrywa się poza warszawskim gettem. Pod ścisłą opieką Gestapo. Krystyna zdradzając Niemców ryzykuje życiem rodzicielki i ten dramat jest tu sugerowany, ale jakoś nieszczególnie opracowany, zwłaszcza, że nie dowiadujemy się, co wydarzyło się po belgradzkim spotkaniu szpiegów – Krystyna dociera do Sofii, niemiecki agent przyjmuje propozycję od Rosjan, czyli będzie ją krył, ale czym się cała ta historia skończyła – w tej kwestii Severski nas zawodzi. Kolejny zawód to stereotypowość bohaterów i fakt, że opowiadają nam sporo oczywistości, jakby sami siebie przekonywali do granych ról. I tak Krystyna co jakiś czas wygłasza komunikaty o sytuacji kobiety-szpiega, czy roli szpiegów w zmienianiu historii. Gdy czytam jak bohaterka cieszy się, że „to wspaniale, że w naszym nowym zawodzie sami możemy wybierać, kim chcemy być, i mamy do tego prawo”, a potem okazuje się, że jest tylko trybikiem w wielkiej machinie politycznej, a rolę wybierają jej inni mężczyźni, to jest Christine osobą albo bardzo naiwną, albo autor trochę się zwyczajnie zagalopował w oczywistościach. Bo to, że Niemiec jest wysoki, posągowy, przystojny i seksualnie niewyżyty, to rozumie się samo przez się. Jugosłowianie trochę szaleni, Rosjanie oczywiście narąbani a Brytyjczycy dystyngowani i zdystansowani… a do tego komiczna para dwóch szpiegów, odrobinę nieudaczników, którzy wpadając na siebie w drzwiach zmieniają bieg wydarzeń… grubymi nićmi szyje Severski tę opowieść, ale w gatunku „książka o szpiegach” to nie powinno dziwić. Podobnie jak to, że co jakiś czas autor daje nam mikrowykłady z historii, byśmy przypadkiem nie zapomnieli o jakim czasie mówimy. Mnie to drażniło, ale może dzisiaj tak trzeba, nie wiem… wolałbym więcej zaufania wobec osób czytających. Choć… no nie ważne, to nie miejsce na rozważania o czytelnikach.  

Osnovie, nowemu wydawnictwu ze sporymi ambicjami (wydali Virginię Woolf, za co wielkie brawa), chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze kursywa fontu, którym książka jest złożona nie nadaje się dla dłuższych bloków tekstu, czyniąc je trudnymi do czytania dla osób z wadami wzroku, a i bez nich chyba nie jest tak łatwo się przez nią przebić. Po drugie rozumiem, że kuszące było umieszczenie podtytułu „powieść o Krystynie Skarbek” ale to tylko zaszkodziło tej całkiem gatunkowo poprawnej opowieści, bo nadało jej niepotrzebnie cechy biografii, którą nie jest. Poza tym estetyka wydania jest niezwykle dopracowana i „Christine” z pewnością wyróżnia się designem i jako przedmiot prezentuje naprawdę udanie. 

Severski jest z pewnością autorem, który bardzo dobrze rozgryzł model powieści sensacyjnej i potrafiłby pewnie z mniej soczystego materiały wycisnąć równie obszerną książkę, niestety powieść, którą dostaliśmy wydaje się zbyt powierzchownie korzystać z tego, co można o Krystynie Skarbek napisać. Źle nie jest, nawet miałem moment, że opóźniłem pójście spać, by sprawdzić czy na pewno wiem, co się wydarzy kilka stron dalej. Ale, żebym przeczytał dobrą powieść… no nie. 
 

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jak ma na imię ojciec Izabeli Łęckiej?