Kultura Gniewu, Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, Katarzyna Tunkiel

[RECENZJA] Elisabeth Helland Larsen, Marine Schneider, "Jestem życie", "Jestem śmierć"

Związek śmierci i życia zajmuje człowieka zapewne od zarania jego dziejów. I od małego - dzieci śmierć fascynuje, bo jest czymś odmiennym od ich radosnej (przeważnie i oby jak najczęściej) codzienności, a życie upływa raczej obok, niezauważenie. Choć jest wszędzie.

Dwie książki, których nie da się czytać oddzielnie, autorstwa Elisabeth Helland Larsen i Marine Schneider w piękny, poetycki, ale nie nadmiernie metaforyczny sposób opowiadają o fenomenie duetu życia i śmierci. Ukazują śmierć jako kogoś, kto jest warunkiem zaistnienia życia, a życie jako stworzenie, które dopiero w parze ze śmiercią może funkcjonować, by świat stawał się różnorodny. Piękne i mądre to ksiażeczki, choć ich cena w dwupaku, osiemdziesiąt złych, jednak może trochę wystraszyć.

Delikatne, ale nie abstrakcyjne czy impresjonistyczne, tylko całkiem konkretne ilustracje Marine Schneider wciągają też dorosłego czytelnika, a tłumaczenie Katarzyny Tunkiel jest sprawne i wiersze czytane na głos nie zgrzytają między zębami. Jak przystało na bajkę z kraju, w którym dba się o różnorodność (Norwegia) dzieci u Larsen i Schneider różnią się od siebie kolorem skóry choć wciąż babcie jest archetypowo biała, a słoń występuje tu razem z akcesoriami cyrkowymi.

O ile to pierwsze jest tak silnie zakorzenionym archetypem, że trudno będzie go zmienić w europejskiej literaturze dla dzieci, tak pojawienie się tego drugiego mnie rozczarowuje - oczywiście to atrakcyjny obrazek ilustracyjnie - słoń, pomponiki, trójkątna czapeczka, werbel, cyrkowy namiot rysują się i wyglądają świetnie, ale słoń w środowisku “naturalnym” (tu kwestii co jest naturalne dzisiaj w rezerwatach nie podejmujmy lepiej) wygląda równie atrakcyjnie.

Ładnie i mądrze o śmierci i życiu. Ale drogo. Więc polecam wypożyczyć z biblioteki.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Iwasiów jak lody