Claroscuro, Amir Tadż as-Sirr, Agnieszka Piotrowska

[RECENZJA] Amir Tadż as-Sirr, "Łowca larw"

Powieść o pisaniu powieści to prawie zawsze przednia lektura, a robi się jeszcze ciekawiej, gdy bohaterem książki jest (trochę przymusowo) emerytowany pracownik służb specjalnych. Sudański pisarz, Amir Tadż as-Sirr w “Łowcy larw” stworzył fascynujący portret reżimu i jego ofiar, a przy okazji opowiedział o roli fikcji w świecie absurdów, których nawet fikcja nie jest w stanie prześcignąć.

Abdallah Harfasz nigdy pisarzem nie był, jego “wyobraźnia nie wykraczała poza zakres” pracy, a do księgarni wchodził tylko po to, by inwigilować jej bywalców, lub gdy otrzymywał raporty o “zakazanych, dystrybuowanych spod lady książkach, które docierały do kraju za pośrednictwem zawodowych przemytników”. Prowadzący księgarnię R.M. na tyle przyzwyczaił się się do namolnego funkcjonariusza, że nawet podarował mu książkę. Historia o magii i czarodziejskich sztuczkach jednak nie sprawiła “prawdziwej przyjemności” Abdallahowi. Co innego książka o udanym pożyciu seksualnym, której pięćdziesiąt egzemplarzy zarekwirował i jeden przeczytał. Szczególnym uznaniem obdarzył historię o zwyczaju oświadczyn w jednym z afrykańskich plemion - “poprzez nagłe uniesienie sukienki dziewczyny nad jej kolana”. Po tym idąc ulicą wyobrażał sobie “zadarte sukienki u idących przede mną dziewcząt”. Klasyczny incel, ale bardziej niebezpieczny.

Abdallah na żółtych karteczkach zapisuje informacje dla centrali, które mogą kogoś kosztować czasem karierę, czasem życie. I choć jest już na emeryturze, to trudno mu się rozstać ze starymi zwyczajami. Pisanie donosów i raportów było całym życiem bohatera “Łowcy larw”, zatem nie zaskakuje fakt, że mając więcej czasu postanowił napisać powieść. Motywuje go fakt, że w księgarniach wielką popularnością cieszą się oparte na autobiograficznych motywach powieści “sprzedawcy róż z Nicei czy ubogiego szewca z Ruandy”, czy “skruszonej prostytutki”. “I niewykluczone, że moje grzechy równe są grzechom” tamtych ludzi. Abdallah bowiem nie wierzy w to, że ludzie mogą pisać z innej motywacji niż spowiedź, a raczej wydobyte na przesłuchaniu zeznania.

Tylko jak się pisze powieść? Najlepiej to wyszpiegować. I tak Abdallah, który jest człowiekiem o niezbyt rozbudowanej umysłowości, idzie do kawiarni Pałac Sykomor, gdzie przesiadują znani pisarze, a wśród nich bryluje A.T., autor powieści “Na moim łóżku umarła Ewa”, którą jedna z jego akolitek określiła mianem “dzieła dżinna, nie człowieka”. Harfasz, całkiem słusznie uznał, że jest to właściwe miejsce, w którym - jak sam opowiada - “natknę się na światło, które rozjaśni mi drogę do realizacji mojego pilnego projektu napisania powieści”.

Bohaterowi powieści as-Sirrego nie daje jednak spokoju coś innego. Skoro na łóżku pisarza A.T. umarła Ewa, to dlaczego służby nic o tym nie wiedzą. “Dawniej sprawa nie zakończyłaby się na uśmiechu i uniesionej z arogancją głowie. Wszcząłbym poszukiwania Ewy, która umarła na łóżku, nieuchronnie najeżonym intrygami i spiskami. Przetrząsnąłbym jego pościele, poduszki i nakrycia i wywlókł durnia ku innemu losowi. Ale wnet się opanowałem”.

I tak krok po kroku Abdallah wchodzi w świat literatury - kupuje książkę A.T., którą czyta z wypiekami na twarzy, a my wraz z nim (choć my mniej, bo as-Sirri pisząc za A.T. powieść o nagle zmarłej Ewie nie wkłada w to wysiłku i jest to udane acz niewybitne czytadło), szuka bohaterów, o których mógłby napisać własną powieść, a przy okazji próbuje zaprzyjaźnić się ze znanym pisarzem, by ten nauczył go pisać. I nawet mu się to udaje, dopóki nie przynosi próbki swojej książki, która okazuje się być raportem policyjnym. A.T. odkrywa przeszłość Abdallaha.

To powieść o absurdach totalitarnego systemu, prostackiej wyobraźni jego funkcjonariuszy, świecie w którym nikt - przynajmniej dla służb - nie jest niewinny, a jedno niewłaściwe słowo czy gest mogą okazać się przepustką do piekła. as-Sirri fantastycznie opisuje też sam proces twórczy, pokazując mity z nim związane (czy pisarz musi mieć rytuały), problemy konstrukcji fikcji, trochę podśmiewając się z mitu wielkiego pisarza żyjącego w reżimie, który musi mieć na koncie powieść pisaną w więzieniu, czy na papierze toaletowym w czasie służby wojskowej. Czy życie jest bogatsze od powieści, czy powieść może zmienić czyjeś życie? as-Sirri i jego bohater, A.T. porównują pisanie powieści do łowienia larw, z których czasem może wyrosnąć piękny motyl. Pisarz jest łowca larw, choć ta metafora służy tu również do opowiedzenia o funkcjonariuszach systemu, którzy sprawiają, że w totalitarnym państwie jest niewiele motyli.

Nie zdradzając zakończenia trzeba też dodać, że as-Sirri fantastycznie bawi się konstrukcją powieści szkatułkowej, ale to już państwo muszą sobie doczytać do końca (albo otworzyć na ostatniej stronie, podpowiem).

as-Sirr za “Łowcę larw” ponad dziesięć lat temu temu otrzymał arabskiego Bookera i zapewne bardzo słusznie. Książka dzięki prostym metaforom, grotesce i absurdowi jest czytelna pod każdą szerokością geograficzną. Przypomina oczywiście o takich klasykach jak Orwell czy Kafka, ale ich nie naśladuje. Intrygująca i wciągająca to powieść, a do tego zawsze dobrze jest wyjść poza bańkę europejskiej i amerykańskiej literatury. Ilu pisarzy pochodzenia sudańskiego Państwo znają?

Powieść przełożyła Agnieszka Piotrowska.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kto ocalił Izabelę Czajkę-Stachowicz?