Czarne, Hanna Pustuła-Lewicka, Michael Magee
Michael Magee, "Blisko domu", tłum. Hanna Pustuła-Lewicka
Szykowanie się do przeprowadzki sprawiło, że trochę nie miałem ostatnio sił i energii dla sociali. Ale powolutku, powolutku i będzie mnie tu więcej.
Dzisiaj wracam, by Wam powiedzieć, że dobrą książkę przeczytałem. Ale zacznijmy od tego, że... tej książki nie chciało mi się czytać
Opis wydawcy mówił o Irlandii Północnej, Belfaście i młodym chłopaku z klasy robotniczej, który wpada w wir wydarzeń kończących się dla niego wyrokiem. I o przemianie, gdy "zaczyna zdawać sobie sprawę, że los może się jeszcze odmienić". Pachnie sztampą? Pachnie.
Nie miałem zatem wygórowanych oczekiwań, gdy sięgnąłem po debiutancką powieść Michaela Magge. Jednak jej pierwsze słowa przykuły moją uwagę.
"To było bardzo proste. Zamachnąłem się, przywaliłem mu i upadł".
Wcale nie jest prosto tak otworzyć opowieść. Minutę później wiedziałem już, że nie odpuszczę i “Blisko domu” (tłum. Hanna Pustuła-Lewicka) przeczytam do ostatniej strony jeszcze tego samego dnia. Zwłaszcza, że dzień zapowiadał się niezbyt atrakcyjnie.
Udała się Magee’emu sztuka niezwykła
Otóż napisał powieść, która nie tylko wciąga sensacyjnym wątkiem, ale też w bardzo trafny sposób opowiada o młodych mężczyznach, których życie wypełnione jest narkotykami, alkoholem i niemal zupełnym brakiem widoków na przyszłość. Autor ciekawie pisze o męskości. To nie tylko męskość toksyczna, którą tak chętnie dziś opisuje literatura, ale też męskość lojalna, zuchwała i wspierająca się.
Nie ma tu moralitetu, choć na taki się zanosi. Jest jednak nadzieja. To dobrze, bo literatura za często pozostawia nas bez niej. Jest w tej książce trudna codzienność opisana jednak z szacunkiem dla niej samej. To nie są żadne “doły społeczne” nad którymi pochyla się Pisarz. To życie jednego z tysięcy podobnych do siebie facetów, którzy zasługują na zrozumienie i wrażliwych portrecistów.
Bardzo Państwu polecam, bo dzięki “Blisko domu” miałem wspaniałą niedzielę.
Skomentuj posta