Cyranka, Olga Dziedzic, Honorée Fanonne Jeffers

Honorée Fanonne Jeffers, "Pieśni miłosne W.E.B. Du Bois", t. 1, tłum. Olga Dziedzic

Nie mogę się doczekać drugiego tomu tej wspaniałej opowieści. Zapewne ze względów czysto ekonomicznych polski wydawca podzielił "Pieśni miłosne…” Honorée Fanonne Jeffers (tłum. Olga Dziedzic) na dwa tomy i w efekcie aż do maja będziemy musieli poczekać na poznanie całej historii Ailey Pearl Garfield.

I choć to epicka opowieść o dorastaniu, to jej struktura jest bardziej skomplikowana niż tradycyjna Bildungsroman. Już sam tytuł podpowiada nam, że jednym z bohaterów powieści jest W.E.B. Du Bois, żyjący niemal sto lat, a urodzony w 1868 roku socjolog i działacz społeczny. Du Bois, uważany za jednego z najważniejszych aktywistów walczących z segregacją rasową w Stanach Zjednoczonych, jest tu obecny zarówno jako inspiracja jak i człowiek, którego biografia fascynuje główną bohaterkę.

Tytuł książki Jeffers nawiązuje też do “Pieśni miłosnej J. Alfreda Prufrocka” T. S. Eliota, poematu będącego monologiem poświęconym takim tematom jak poczucie frustracji i życiowej izolacji głównego bohatera. Czyli kwestiom bliski młodej dziewczynie dorastającej w niełatwej sytuacji.

Struktura poematu Eliota - nielinearne wspomnienia Prufrocka, które powoli budują jego historię - była dla Jeffers inspiracją do tego, by w historię rodziny Garfieldów wpleść głosy z przeszłości - legendy, mity i opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. A także historię i idee głoszone przez samego W.E.B. Du Bois.

Sporo grzybów w sosie? Sporo. Jednak wszystkie one włożone są do tej historii ze świadomością, że akcja też jest ważna.

W pierwszym tomie czytamy o dorastaniu głównej bohaterki, która żyje w świecie, gdzie dyskryminacja często nie jest wyrażana wprost, ale rasistowskie struktury definiują niemal całe jej życie. Jeffers zwraca uwagę na niejednoznaczność samego bycia “czarnym”, tworząc fantastycznie nakreśloną postać babci, Nany, która dla wielu osób uchodzi za białą i z tego powodu czuje się lepsza od niemal całej swojej rodziny. Okrucieństwo babci i nieoczywista postawa zamożnych Afroamerykanów doczekała się tu niezwykle precyzyjnego portretu.

Jeffers - z szacunkiem - wchodzi też w spór z tytułowym bohaterem i jego ideami, pokazując jak przekonanie o tym, że poprzez edukację i sztukę można wywalczyć sobie równość, wpędza przedstawicieli uciskanej mniejszości w dążenie do bycia idealnymi obywatelami za cenę utraty części tożsamości.

Nie brakuje tu opowieści o molestowaniu, problemach z używkami i wszystkim tym, co czyha na typowego (nie tylko) amerykańskiego nastolatka. Z tą różnicą, że jeśli ten nastolatek jest czarną kobietą, to problemy nie tylko się mnożą, ale też przybierają inny ciężar gatunkowy.

To, co mnie najbardziej w “Pieśniach…” zachwyciło to pełna emocji opowieść o relacjach rodzinnych i potrzebie wspólnoty szukająca odpowiedzi na pytanie, czy młoda czarna kobieta może po prostu mieć dobre życie?

Jestem ciekaw dokąd nas zaprowadzi drugi tom tej pięknie skonstruowanej i fantastycznie napisanej powieści.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Co miał na piersi wykłute Azja Tuhaj-bejowicz?