Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Instytut Mikołowski

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, "Paraliż przysenny"

Dzisiaj o jednym z dwóch tomów poezji nominowanych do Nagrody Literackiej NIKE. Tomie zaskakująco wybitnym.

Zapowiadało się grzecznie i tak jak zwykle, poetycko. Ładny, chwytliwy tytuł, okładka niczego sobie, dedykacja “siostrze Anielce za miłość”. Stronę dalej wybucha poetycka bomba. “Paraliż przysenny” Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej to tom poezji może odrobinę nierówny, ale wielokrotnie wybitny, trafiający bezpośrednio w moje trzewia. Już się zamykam i cytuję:

Sypią mi się włosy

jak po chemioterapii
to nie rak

to starość kurwa starość

na nic skrzyp polny
szampony trzy w jednym suplementy diety

odżywki balsamy olejek arganowy
gaje oliwne na włosy

może powinna spać już gotowa
w czarnej garsonce z fioletową apaszką na szyi

może powinnam malować usta przed snem
zrobić cienie na powiekach rzęsy tuszem sephora

jeszcze puder migdałowy na policzki

mama była piękna w takim makijażu
w kostnicy

i wtedy padał wielki śnieg

Nazwałem to na własny użytek “poezją postmenstruacyjną”, gdzie dojrzała, zwyczajnie stara poetka odsłania przed osobą czytający swój świat, który przeżywa z lekkim wkurwem. To piękne, że obok zmęczenia, lekkie rezygnacji, u Jakubowskiej-Fijałkowskiej pojawia się niezgoda na starość, gdy “farbuję swoje pierdolone siwe włosy / henną rubin spływa cała wanna farbą”, co przypomina podmiotowi lirycznemu o menstruacji i tym, jak “komunistyczna lignina ocierała mi co miesiąc uda”. Pisze:

pod siedemdziesiątkę znowu się z tym wszystkim pierdolę
z farbą do włosów jak wtedy z krwią

Autorka prowadzi sarkastyczną grę z rzeczywistością, co uwidacznia się w używaniu jako poetyckiego tworzywa świata komercji, nazw proszków do prania czy sloganów reklamowych. W tytułowym wierszu

zasypiam w zapachu nivei na skórze
lenora w koszuli nocnej

w pościeli ariel proszek
i Anioł Ariel

kołdra mikrofibra francuska

dopala się świeca waniliowa
gaśnie kadzidełko hary kryszna

jest pełnia

Poetka pisze o samotności, o wdowach, rozwódkach, katechetkach, które “wyrzucają śmieci kilka razy dziennie / z nudów samotności” a sam podmiot liryczny, nieuczesany, nieumalowany nawet nieszczególnie dziwi się, gdy w drzwiach ujrzy “szafarza w albie”, który “z posługą przynosi Ciało Pańskie”., To pomyłka, on do sąsiadki. A trochę szkoda, bo “był przystojny jak James Bond / z dwudniowym zarostem”. Świetny jest wiersz zatytułowany “Dzwoniłeś do mnie”, który opowiada historię ostatniej, jakże banalnej rozmowy telefonicznej dwójki przyjaciół. Jest też w poezji Jakubowskiej-Fijałkowskiej miejsce na przeszłość i rozliczenie z nią, choć jakby to powiedzieć… poetka się nie pierdoli:

tyle mam z komuny odebranie cnoty na żywca
pod koniec kwietnia
i pochód pierwszomajowy

Dodajmy jeszcze fantastyczny wiersz-inwokacja, która wywraca antropocentryczną perspektywę i pięknie gra z feministyczną poezją:

Matko żabo

uratuj mnie kijankę w tej wodzie
w kuli skrzeku

w sznurze roślin stawu szukaj mnie
jak opadnę w mule wodnym

ratuj mnie kijankę

jak urodzę się żabą
wrócę w miejsce gotowe

do ciebie matko żabo

Wszyscy mówią o sześciu finalistach Nagrody Literackiej NIKE, a to właśnie ten niepozorny tomik poezji zrobił na mnie największe spośród nich wrażenie. Poetka z Mikołowa, urodzona tuż po wojnie, czy to medialne? Jak najbardziej. Gdyby Jakubowska-Fijałkowska żyła w Stanach, to jej wiersze recytowaliby celebryci na wiecach politycznych jak teraz cytują Mayę Angelou. A tak jesteśmy krajem poetów i poetek, w którym tzw. “stała Enzensbergera” jest faktem.

“Poetka z odrostami pisze wiersze z dedykacją”. W prozie autorzy częściej są ukryci, a przynajmniej łatwiej im się ukryć. W poezji czytelnik ma więcej możliwości wyobrażenia sobie twórcy czy twórczyni. Czytając “Paraliż przysenny” miałem nadzieję, że autorka pali papierosy choć nałogu tego nie popieram, zdaje mi się, że jest osobą o dość specyficznym poczuciu humoru, jeśli w ogóle je posiada. Możliwe, że sympatyczna, ale po dłuższym poznaniu. Z dystansem i pewną gracją dostępną tylko starszym kobietom, ale potrafiącą zaskoczyć dynamiką. Jak sama pisze, taka ironiczna “pani Adam Mickiewicz”. Muszę napisać, że bardzo jestem wdzięczny jej za ten tom poezji, bo to taka poezja umożliwiająca refleksje i snucie się z myślą w dowolnych kierunkach.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jak nazywał się chomik Ewy Kuryluk?