EMG, Marcin Świetlicki

Marcin Świetlicki, "Zło. Te przeboje", "Delta Dietla

Marcin Świelicki i dwa tomy - "Zło. Te przeboje" i "Delta Dietla". Pierwszy, będący zbiorem tekstów piosenek jego autorstwa, drugi zaś to poezje z lat 2014-2015.

Nie wiem jak Świetlicki radzi sobie z fanami, ale ze mną miałby dość łatwo, bo nie zbieram autografów, nie cierpię jak mi autor próbuje coś nabazgrolić na mojej czystej książeczce. A wracając do Świetlickiego, to...

Świetlicki - kocham Cię.

Jesteś bufoniasty, nadęty, wkurzasz, ale jesteś doskonałym tekściarzem, najciekawszym i wciąż zmieniającym twarz poetą żyjącym, a nawet powieść Ci wyszła. To jest miłość od gimnazjum, od podsłuchiwania gdzieś na kasetach nagrań Świetlików, licealnego zamiłowania w "49 wierszach o wódce i papierosach". W ostatnich latach myślałem, że minęło mi, że to jednak poeta dla licealistek płci obojga, dla pozującej na bohemę i ubierającej się niedbale młodzieży. Po lekturze "Zła" i "Delty..." wymiękłem i wielbię imię Marcin.

"Zło. Te przeboje": to zbiór, w którym klasyczne teksty piosenek, te bardziej znane i te mniej stają się wierszami. I to wierszami przeważnie rewelacyjnymi. "Delta Dietla" to zaś zbiór poezji podzielonych na kilka cykli (natręctwa numeryczne Świetlickiego - temat na licencjat), Fantastycznych wierszy, w których autor uparcie chce byśmy zrewidowali nasze poglądy na niego. Tak uparcie, że dość szybko orientujemy się iż to poza. Ale jaka to piękna poza.

Należy oczywiście dodać, że liryki w "Delcie Dietla" wydają się być najbardziej dojrzałe, najpełniejsze nie tylko sceptycyzmu i dystansu wobec rzeczywistości, ale i sporej dawki wątpliwości wobec każdego z dwóch światów na jakie podzielił nam się kraj. Najciekawszy jest wewnętrzny spór i opór wobec bycia starym poetą w Krakowie, który kojarzy się z Miłoszem a niedługo zacznie ze Świetlickim. Miłosz-Świetlicki. Ktoś na pewno już pisze magisterkę z tego tematu. To może być ciekawa magisterka.

Jak poezja to na koniec cytatem go.

"Bo nie stąd jestem. I gdziekolwiek byłem

byłem nie stamtąd. Przyszedłem przebadać

tę okolicę, jak najwięcej nabrać,

zagarnąć i nakłamać."

Dokąd zaprowadzi to Świetlickiego? Boję się trochę, że na Skałkę, trzymajmy jednak kciuki, by do jakiegoś baru.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kto ocalił Izabelę Czajkę-Stachowicz?