Franz Kafka, Łajka, Guridi

Franz Kafka, Guridi, "Stać się Indianinem"

Lubię książki, które są "niewiadomo po co". Bo po co nam kilkunastostronicowa książeczka, w której jest jedno zdanie (Kafki) i minimalistyczne ilustracje do niego (Guridiego)? I choć to piękne zdanie, a rysunki są delikatne i opowiadają rozkoszną historyjkę, to wciąż trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla jej nabycia. Ale jest we mnie pewien rodzaj książkowego snobizmu, nutka kolekcjonerstwa, która wszystkie takie grzechy wybacza.

Sen Kafki, który przypomina wydawnictwo Łajka w "Stać się Indianinem" to książka pozornie skierowana do dzieci, ale kto z nas nie chciałby w dowolnym momencie transformować się do bajek dzieciństwa? I kogo z nas stać, by dziecku kupić książkę, którą odkłada się na półkę po 10 minutach? Kalkulujecie to? Bo ja bym kalkulował, gdybym miał dziecko.

Piękna to rzecz, estetyczna i do głaskania. Ale pytanie - po co, poza snobizmem, psychofaństwem i szaleństwem prywatnym, komu to? No sami sobie musicie wymyślić racjonalizację.

jeden komentarz

Palinka

20.08.2020 18:49

Gdyby Pan miał dzieci to by pan wiedział, że dziecko nawet najkrótszą książeczkę (również taką zawierającą jedno zdanie) potrafi czytać/przeglądać kilkanaście, kilkadziesiąt razy, więc odkładanie na półkę po 10 minutach wchodzi w grę w przypadku dorosłego czytelnika, niekoniecznie tego małego.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wakacyjne morze Zofii Posmysz