Agata Napiórska, Kultura Gniewu, William Grill

William Grill, "Wilki z Nowego Meksyku"

“Pod koniec XV wieku, jeszcze przed przybyciem Europejczyków, około pół miliona wilków żyło na wolności w Ameryce Północnej”. Tymi słowami zaczyna się niezwykle oryginalna książka Williama Grilla, “Wilki z Nowego Meksyku”. Autor znany w Polsce już z - akurat niezbyt mi się podobającej "Wyprawy Shackletona” - w “Wilkach…” opowiada o dowodzonej przez mitycznego wilka Lobo watasze tych dzikich stworzeń, na którą pod koniec XIX wieku urządzono istną kampanię polowań. Górą w tym starciu był człowiek, a wraz z nastaniem kolejnego stulecia rozpoczęto próby odtworzenia wilczej populacji w Stanach Zjednoczonych i o tym również Grill wspomina. Jak widzicie akcja wydaje się być dość wątła, ale…

Na każdej ze stron “Wilków…” oprócz niezbyt rozbudowanego tekstu mamy obrazki - czasem są to ilustracje całostronicowe, czasem a’la komiksowe rysunki uzupełniające historię. Do tego ikony-piktogramy stosowane tak w funkcji ornamentu jak i narracji. Nieźle wykombinowane ale nie dające się łatwo lubić.

Po pierwszym przejrzeniu wydanej przez Kulturę Gniewu (tłumaczenie Agata Napiórska) książki stwierdziłem, że mi się ona nie podoba. Bo to takie koślawe i niezbyt czytelne się wydaje. I dalej potwierdzam - chwilami trzeba wysilić wzrok, ale to jak się później okazało jedna z większych przyjemności w obcowaniu z tą książką. Po trzech oglądaniach stwierdzam, że podoba mi się styl rysunku Williama Grilla, w którym pastele olejne sprawiają wrażenie dziecinności i prostoty rysunku nie tracąc przy tym głębi i umiejętnie budowanej atmosfery. Na warstwę narracyjną tego “picture booka” składa się bardzo wiele elementów stworzonych za pomocą kilku niby błahych pociągnięć pędzla, co trzeba smakować niespiesznie.

Czy to się przyjmie i sprzeda? Czy wam się spodoba? Bardzo odważna to decyzja wydawnicza, bo to książka piękna, trochę poetycka i niełatwa w odbiorze. Z “Wilkami z Nowego Meksyku” trzeba się trochę dłużej zaprzyjaźniać niż te kilka minut w księgarni przy przeglądaniu. A atrakcyjnej konkurencji nie brakuje. Dlatego może trzeba bardzo wyraźnie i bez wahania napisać - to książka, którą każda osoba wrażliwa na dobrą, oryginalną ilustrację powinna znać.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jak nazywał się chomik Ewy Kuryluk?