Wielka Litera, Brian Jay Jones, Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik

Brian Jay Jones, "George Lucas. Gwiezdne Wojny i reszta życia"

Dzisiaj Mikołajki, zatem recenzja pozycji będącej z pewnością dobrą propozycją na użytek prezentowy. “George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia” to olbrzymia biografia słynnego producenta i reżysera, której zalety ukryte są najbardziej pod frazą “reszta życia”.

Jestem osobą wręcz stworzoną do lektury tej książki - jako człowiek, który nie lubi “starłorsów”, kompletnie nie kumający tych wszystkich historii z mieczami, hanem singlem i leją, przeczytałem biografię Lucasa bez miłości ale też i uprzedzeń. Rozważnie i niezbyt romantycznie.

Brian Jay Jones, jak informuje nas wydawca, był “przewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Biografów”, co wskazuje, że na biografistyce powinien znać się nieźle. Już kilka stron lektury sfotografowanej tu pozycji potwierdza to przypuszczenie - mimo olbrzymiego materiału udaje się Jonesowi go ujarzmić i skondensować, o ile kondensacją można nazwać kilkusetstronicowy efekt.

Lucas młodzieńcem był dość przeciętnym i oczywiście nic nie wskazywało na przyszłą sławę, a wręcz wprost odwrotnie - podejrzewano, że chłopiec raczej nie wyjedzie poza rodzinne miasto i posadka w rodzinnej firmie będzie szczytem jego osiągnięć. Stało się inaczej między innymi dzięki wypadkowi, któremu uległ tuż przed końcem pewnego roku szkolnego (połamanego chłopaka z litości przepuszczono dalej) oraz dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności. Jakkolwiek źle to nie brzmi, to tak było - nic nie poradzimy na to, że życie niektórych osób jest jak z filmu. Gdy dotyczy to słynnych filmowców, moje zdziwienie nie jest jakoś przesadnie duże. Krok po kroczku, informacja za informacją, film za filmem docieramy do najsłynniejszego uniwersum science-fiction w historii, do milionów przed ekranami i na kontach. Sławy, ale i zajadłej krytyki, która lubi sobie po Lucasie pojeździć. Jones portretuje Lucasa bez zadęcia, choć nie mogę powiedzieć, że jest jakoś szczególnie krytyczny wobec swojego bohatera.

Dla mnie odkryciem była z pewnością informacja, że Lucasa od młodości bardziej niż reżyseria pasjonowały sprawy montażu tak zdjęć, jak i dźwięku. Okazuje się, że młodzieńcze filmy Lucasa to niezła psychodelka a biografia skłoniła mnie do obejrzenia kilku z nich, co jest wyjątkowo trudnym zadaniem (te “efekty”!), ale z pewnością ciekawym. Fanów George’a Lucasa do książki zachęcać chyba nie trzeba - to z pewnością kompendium, które muszą mieć w domu. Fani “starłotrsów” znajdą w niej dziesiątki nikomu innemu nie potrzebnych informacji, a miłośnicy i miłośniczki kina świetny przewodnik po historii amerykańskiego kina.

Z pewnością będziecie niesamowicie zaskoczeni i zaskoczone, gdy dowiecie się, że z okazji choinkowych rozdaję książki - przeważnie komiksy ale i beletrystykę, która zyskała uznanie w moich oczach treścią lub wyglądem. Biografia George’a Lucasa to z pewnością dobrze wyglądający prezent, który fajnie jest zobaczyć pod swoją choinką, bo duże to i ładne i wartościowe. Dodać należy jedną ważną informację - aktualnie wciska się czytelnikom i czytelniczkom dziesiątki biografii, które mają na celu wzmocnienie naszych “kompetencji zawodowych” (jeszcze większe spowolnienie picia kawy?), “kołczujących”. Biografia Lucasa jest od tego jak najdalej i choć opowiada o człowieku, który odniósł sukces, to z pewnością nie ma w niej ani krztyny odpału w stronę komercyjnego chłamu w stylu “Jak XYZ zbudował swoją firmę i negocjuje z Chinami cenzurowanie własnego portalu”. Zatem zakup to bezpieczny, a i z pewnością uraduje niejednego i niejedną. A zaskoczy nawet takich malkontentów jak piszący te słowa.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W rosole u Musierowicz