lektury szkolne, Gazeta Wyborcza, komentarz
[GAZETA WYBORCZA] "Mickiewicz zostaje. Ale czas zrobić miejsce dla Barysa" - komentarz
"Bogurodzica", "Lalka", "Wesele" i "Pan Tadeusz" – to cztery utwory, które – według propozycji zmian w podstawie programowej – uczniowie szkół ponadpodstawowych mieliby obowiązkowo przeczytać w całości.
Dokonana przez ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych propozycja zmian w podstawie programowej wzbudziła kontrowersje. Czy nie za daleko idziemy w obniżaniu wymogów? Co z literaturą, która tworzy wspólny kod kulturowy? Co z Mickiewiczem i Słowackim?
W takich sytuacjach zawsze radzę wziąć głęboki oddech i poczekać na decyzje Ministerstwa Edukacji, bo oczywiste jest, że propozycje reform są bardziej progresywne niż ich finalny kształt.
Propozycje reform zaprezentowane przez IBE są kontynuacją zmian, które już od lat zachodzą w szkołach. A zmiany te polegają właśnie na uszczupleniu "kanonu" i zwiększeniu decyzyjności uczniów i nauczycieli.
Czy w związku z tym nauczyciele gremialnie odrzucą lekturę "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall i "Trenów" Jana Kochanowskiego? Czy uczniowie będą czytać tylko "Rodzinę Monet" i "Igrzyska śmierci"?
Odpowiedź jest prosta: nie. Wciąż wśród wymagań wobec uczniów będzie przeczytanie co roku kilku książek w całości. Nauczyciele nadal będą omawiali polski dramat romantyczny, a uczniowie obowiązkowo czytać coś z Szekspira.
Trzeba zaufać nauczycielom, że znajdą z młodzieżą sposób na połączenie wiedzy o ważnych momentach w historii polskiej literatury z lekturą współczesnych powieści i reportaży. Trzeba też – i to jest zadanie dla resortu – wzmacniać u nauczycieli kompetencje do rozmów z młodzieżą o tym, co chcieliby poznać.
Skomentuj posta