a5, Marcin Świetlicki

Marcin Świetlicki, "Drobna zmiana"

Nie wiem skąd to się bierze, ale mamy wysyp próz poetyckich. Były na Kurzojadach prezentowane książki Bronki Nowickiej i Igi Zakrzewskiej-Morawek, czas na nowy tom Marcina Świetlickiego. Pisałem tu już, że kocham go miłością pierwszą i to się nie zmieni, żadnej korekty w uczuciach. "Drobna zmiana" wymiata.

"Drobna zmiana" zaczyna się piękną okładką Piotra Młodożeńca, wyróżnia świetną typografią od Frakcji R i zawiera kilkadziesiąt tekstów powstałych na przestrzeni kilku miesięcy i ewidentnie ułożonych w kolejności powstawania.

Świetlicki opowiada nam swój rok w "zgięciu mapy miasta", czyli delcie Dietla ("styczeń, nie ruszam się z dzielnicy..."), znudzenie światem jesienno-zimowym, odkrywa proces powstawania swoich poezji, komentuje wydarzenia polityczne. I co najważniejsze - nadal pisze te swoje pięknie złośliwe frazy.

Tom otwierają "DWA SŁOWA":

"Na początku były dwa słowa. Po jakimś czasie pojawiło się jedno słowo. Strach pomyśleć, co będzie później."

Później jest już tylko lepiej i ciekawiej, a jedynym dysonansem są odniesienia do bieżącej polityki. Nie twierdzę, że autor (zwłaszcza Ten Autor) powinien udawać, że polityka go nie interesuje, ale nawiązania bezpośrednie niewiele wnoszą i przeważnie występują w najmniej udanych fragmentach tomu. Co innego analizy natury bardziej ogólnej - te są niezwykle (po)ważne.

Chciałbym napisać, że jest to poetycki dziennik o życiu, które "jest nieczyste", "podzielone na dwanaście nieczystych ksiąg", ale autor mi zabronił. Napisał w mistrzowskim wierszu "JEDENASTEGO LUTEGO":

"I to nie jest dzienniczek, pamiętniczek czy inne gówno. To są wiersze. Wyobrażaliście sobie wiersze inaczej? Wyobrażajcie sobie nadal, nie chcę wkraczać w waszą wyobraźnię, tam przykro i niewygodnie, wyobrażajcie sobie, obrażajcie się. Post przyszedł. Postny czwartek, Zepsute postne psoty"

Bądź tu mądry i pisz wiersze...

Z drugiej strony sam liryczny podmiot w pewnym momencie wątpi w słuszność tej niewersowanej twórczości:

OCH

"Och, jakże by to wszystko. Pięknie wyglądało. Rozpisane na wersy. Jakże by to wszystko. Pięknie wyglądało. Ale sytuacja. Oraz środowisko. Oraz sumienie. Nie zezwalają."

Marudzisz, Świetlicki... Poza tym dowiecie się, że Świetlicki (chyba) nie ma smartfona (na pewno ajfona), dość często budzi się w nocy, także o 4 nad ranem a jego pies (suka właściwie) wciąż mu towarzyszy. Towarzyszą też podmiotowi lirycznemu strach oraz rosnące poczucie wyobcowania i osobności. Świetlicki chyba nigdy nie lubił ludzi, jeśli tak ci się również - czytelniku, czytelniczko - wydawało, to wiedz, że teraz nie lubi ich jeszcze bardziej, że chce uciec przed nami "zanim świat przyjdzie i zrobi sobie ze mną selfika".

I ja go rozumiem. Na tym polega drobna zmiana. Z każdym miesiącem rozumiem lepiej. Szczególne wątpliwości nachodzą Świetlickiego po manifestacjach z okazji świąt majowych. Przed nami 11 listopada, który po raz kolejny najlepiej będzie obchodzić dookoła, a może jednak pójść w jakiejś antifowej manifestacji? Pokazać, że "są enklawy, w których myśli się inaczej"?

Jeśli obawialiście się, że Świetlicki choć trochę ciążył ku prawej stronie (a można było), że brzmiał zbyt łagodnie wobec narastających antagonizmów, to po "Drobnej zmianie" będziecie mieli pewność - Autor jest tam, gdzie wolność. Co w Polsce oznacza wybór strony.

SKLEP MEBLOWY BAOBAB

"A jak wygramy kilkadziesiąt milionów, to kupimy ten umarły dom. Weźmiemy ten krzyż. Wypłoszymy upiory. Nie kupimy jego historii, nie kupimy jego tajemnic, kupimy prawo do bycia wewnątrz. bo teraz latamy po jego powierzchni".

Wiele razy, właściwie przy każdym nowym tomie od autora "nieprzysiadalności" zastanawiam się czy będą w nim te frazy, które tylko on potrafi napisać; wiersze, które chcesz pamiętać i cytować na wyrywki. Zawsze się boję, że nie znajdę takiego. I zawsze jest to strach nieuzasadniony. Po "Delcie Dietla", "(Zło)tych przebojach", "Drobna zmiana" to kolejne wielkie, choć potwornie smutne i złowieszcze, dzieło.

Habemus wieszcza.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W rosole u Musierowicz