Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Joanna Bednarek

[RECENZJA] Joanna Bednarek, "Próba"

Stałe czytelniczki i czytelnicy tego miejsca mogli zauważyć w ostatnim czasie, że mało tu polskiej literatury. Przyłapuję się ostatnio na niechęci do czytania tego, co nasi pisarze i pisarki mają nam do powiedzenia. To, czego najczęściej potrzebuję teraz od literatury, czyli pokazywania mi światów, których nie mogę sobie wyobrazić (a jak pisał Świetlicki - “mam wyobraźnię, więc sobie wyobrażam") polska literatura daje mi bardzo rzadko. Jak macie jakieś pozytywne przykłady z ostatnich miesięcy, to wrzucajcie w komentarzach.

Na szczęście wciąż są takie autorki jak Joanna Bednarek, która w “Próbach” wzięła na warsztat pisarski sytuację aż nadto przez literaturę opisaną, czyli blokowisko. Na szczęście jej wizja osiedla nie jest quasi magiczna i steatralizowana jak u Salci Hałas, ani brutalistycznie dosłowna jak u Doroty Masłowskiej. To osiedle, które jest całkiem przyjemne - jak mówią mieszkańcy, “komuniści zbudowali nam wszystko”. W każdym bloku “świetlica ze ścianami do połowy wysokości pokrytymi musztardową lamperią”, spożywczak, drogeria, poczta. Jest cicho nie tylko dlatego, że bohaterka poprosiła sąsiadów, żeby ich córka przyciszyła Abbę (“Abba to rak muzyki”), ale też z tego powodu, że blokowisko wyrosło obok miasta, na miejscu dawnej wsi Zarzecze. To nazwa, jak przyznaje narratorka “Próby” pozbawiona “inwencji nazewniczej”, ale mieszkańcy osiedla okazali się jeszcze bardziej leniwi - osiedle nazywa się po prostu “osiedle”. I nie byłoby w tym wszystkim nic dziwnego, ani niezwykłego gdyby nie fakt, że starsi mieszkańcy (a raczej mieszkanki) skrywają pewną tajemnicę.

Na ślady tajemnicy nasza bohaterka trafia już w dzieciństwie, gdy sąsiad spod szesnastki stanął pod drzwiami od swojego mieszkania i zaczął walić w nie głową i chwilę później krzyczał do wciąż zamkniętych drzwi - “Wiem, co robisz! Wiem, co chcesz zrobić! Chcesz urodzić amih, dlatego się prowadzasz z tymi gnojami!”. Kim jest amih? To na pewno dziecko, raczej dziewczynka, a jak mówi ojciec bohaterki “Próby”, “bardzo niezwykłe dziecko”. Wszyscy wiedzą (choć nie wiadomo skąd), że amih przechodzi w życiu próbę. Ale na czym polega próba - jak się okazuje - wie tylko amih i jego matka. Początkowo dla narratorki książki amih było legendą, czymś w rodzaju “dziecka, które wpadło do zsypu”, którym którym straszono dzieciaki. Na pewno znacie ze swojego życia jakieś takie smutno-straszne opowieści, którymi was karmiono, a wy wierzyliście w nie, bo jak nie wierzyć, gdy mówi wam to ktoś, kto potrafi jajecznicę. Dorastając na osiedlu amih nie dawało jednak naszej bohaterce spokoju, tym bardziej, że studiowała na kierunku, który pozornie miał ułatwić jej zrozumienie tego etnograficznego wręcz fenomenu. Próba zrozumienia kim jest amih zaczęła nabierać innego wymiaru, gdy naszej bohaterce zaczynają śnić się bardzo realistyczne sny. I gdy okazuje się, że być może to ona jest amih. A to nie oznacza niczego dobrego, bo amih raczej marnie kończą.

Bednarek napisała niezbyt obszerną, ale naprawdę gęstą i trzymającą w napięciu jak thriller powieść. Może miejscami jest w niej zbyt dużo dystansu do opowiadanej historii - autoanaliza w środku książki nigdy mi się jakoś szczególnie nie podoba - ale pokazanie, że współczesne osiedle jest palimpsestem, na który składa się też zepchnięta do podświadomości przeszłość (będzie o zamku i dawnych panach) z pewnością zasługuje na czytelniczą uwagę. “Próba” to połączenie wciągającego thrillera z historią ludową, a nad książką unosi się pytanie o to, jak bardzo nieświadomi jesteśmy tego, że wciąż odgrywamy tę samą historię, a struktury przemocy wobec kobiet nie zmieniły się, choć już może nie przybierają tak widowiskowych form jak obrzędy przejścia czy tytułowa “próba”.

“Próba” to także prywatna historia PRL-u, w której autorka pokazuje, że “jesteśmy dobrzy w zapominaniu”. Szybko zapomnieliśmy, że byliśmy chłopami i nie mieszkaliśmy na dwunastym piętrze w bloku, szybko zaczęliśmy widzieć PRL nostalgicznie, a bloki stały się synonimem zła i rozkładu, w czym bardzo pomogła - niestety - literatura. Może lepiej by było - zastanawia się Bednarek - byśmy byli równie dobrzy w pamiętaniu, jak zapominaniu? Może wtedy lepiej byśmy potrafili uniknąć zła, które się wokół nas dzieje? A może nie… Bednarek nie daje prostych odpowiedzi, ale stawia ważne pytania i - co się rzadko udaje - łączy ten etnograficzny i socjologiczny namysł z wciągającą, duszną historią.

“Próba” może nie pokazuje nam światów, których nie znamy, ale przypomina o światach, o których łatwo przychodzi nam zapomnieć. A do tego jest naprawdę dobrą powieścią.

dwa komentarze

Dioniza

15.11.2021 14:19

Co to ów (ten) „amih"? Nie wiem. Recenzja nie do końca mnie przekonała, by szukać odpowiedzi.

Jacek

16.11.2021 09:00

Mnie ostatnio zachwyciła książka, ostatnio nagrodzona Nike, Kajś, opowieść o Górnym Śląsku, Zbigniewa Rokity. Tak się złożyło, że czytałem ją tuż po książce Miss Birmy. Książki inne stylowo, ale tak bardzo wspólne. Obie poruszają temat tożsamości i obie są jakby sagą rodzinną. Tak różne i tak odległe światy, a tak wiele podobieństw. Zaczynamy rozumieć, że pomimo wszelkich różnic kulturowych, wyznaniowych, rasowych jesteśmy wszyscy tak bardzo podobnymi ludźmi.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Romansowa Teresa