Natalia Wiśniewska, Znak, Maria Riva, Dorota Pomadowska, Monika Skowron

[RECENZJA] Maria Riva, "Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina"

Czytając biografię Marleny Dietrich autorstwa jej córki, Marii Rivy pytałem sam siebie kilka razy czy ja naprawdę nie mam nic lepszego w życiu do roboty? A jednak mnie wciągnęło jak jakaś niebezpieczna używka. Bo tak “prawdą a Bogiem” jest to książka rozwleczona, przegadana, kuriozalna wręcz chwilami. Ale też dzięki temu porywająca.

Riva nie bawi się w żadne nowoczesne narracje, spisuje wszystko, co pamięta (a pamięć ma niezwykłą), szczególnie uważnie przyglądając się relacjom matki z innymi ludźmi, jej umiejętnością manipulowania nimi i własnym wizerunkiem. Dietrich samą siebie traktowała jak produkt, dzisiaj pewnie by się doskonale odnalazła w świecie mediów społecznościowych. Ta olbrzymia biografia to jednocześnie kopalnia tematów dla wszystkich, których fascynuje historia popkultury, filmu, złotej ery Hollywood, jak i oczywiście sama bohaterka.

Jest Dietrich w książce Rivy zarówno wielką gwiazdą, kobietą która nie miała kompleksów wobec mężczyzn (czego nie można powiedzieć o jej stosunku do innych kobiet), była partnerką do dyskusji dla Hemingwaya, a w czasie wojny stała się ikoną walki z faszyzmem, jaki zgorzkniałą, w pewnym momencie osamotnioną kobietą, która wyrządziła wiele zła, zwłaszcza swojej córce. W tej biografii przeplatają się miłość i nienawiść, tworząc fascynującą opowieść ich relacji.

Zobaczcie choćby opis wyjazdu Dietrich do Stanów Zjednoczonych: “Matka pocałowała ojca. Matka pocałowała Williego Forsta. Matka pocałowała Tami. Matka pocałowała całe mnóstwo innych ludzi. Oni wszyscy pocałowali ją. Ja pocałowałam ojca i ścisnęłam Tami. Tami pocałowała mnie mocno, trzymając mnie tak, jakby sprawiało jej to ból, po czym wsunęła mi
w dłonie paczuszkę owiniętą w rosyjski papier ozdobny. Matka wydawała ostatnie instrukcje”.

Tami - Tamara Matul - była opiekunką młodej Marii jak i kochanką jej ojca Rudolfa Siebera, Rudiego. Na wielu zdjęciach można znaleźć ich razem. Marlena prowadziła życie, w którym tylko pozornie nie przejmowała się pojęciem “tradycyjnej rodziny”. Romansowała z mężczyznami i kobietami, lubiła tworzyć wokół siebie atmosferę skandalu, a kochankę męża akceptowała, choć też ją poniżała. Niesamowity był rozdźwięk pomiędzy tym, jak żyła Dietrich a jak chciała, żeby inni jej życie widzieli. “Szarady związane z pozycją Tami w małżeństwie Dietrich-Sieber nie ustały nawet wtedy, kiedy byłam dorosłą kobietą, miałam własną rodzinę i można było spokojnie założyć, że „dziecko już wszystko wie”” - pisze Riva. Tami jest jedną z ważniejszych drugoplanowych bohaterek tej książki, pełnej właśnie takich momentów, które chce się śledzić dalej, sprawdzając przy okazji czy to, co pisze Riva jest oparte na faktach, czy powiela plotki.

Jeśli oczekujecie książki faktograficznej, w której będzie więcej o filmach niż o życiu aktorki widzianym z perspektywy jej córki, to nie jest to książka dla was. Ale to można wyszperać sobie w necie. To, co dostajemy w książce Rivy to kuriozalna, zadziwiająca i dająca do myślenia opowieść, w której fakty są o wiele mniej istotne niż naprawdę udany portret niezwykłej relacji matka-córka. Obudzicie się po kilku dniach pytając siebie - co się stało, że to dzieło was jednak pochłonęło?

Będę pisał jeszcze kilka razy o tym, co u Rivy znalazłem, bo mam pewne obserwacje, którymi chciałbym się podzielić z Wami, ale to za jakiś czas. Póki co - bierzcie i czytajcie z tego wszyscy.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wisława Szymborska literackiego Nobla dostała w roku...