Maciej Świerkocki, wywiad, Cyranka, Bryan Washington

[WYWIAD] "Biały kolor jest niewidoczny dla literatury" - Bryan Washington

Czasem trafiam na książki i autorów, których chcę poznać. Wbrew pozorom nie ma ich tak wielu. Dzisiaj dla Was rozmowa z jednym z takich twórców.

---

Zadebiutował zbiorem opowiadań “Lot”, który przyniósł mu kilka ważnych nagród i tylko zwiększył presję na młodego pisarza. Gdy wyszło “Upamiętnienie” (tłum. Maciej Świerkocki), czytelnicy mogli odetchnąć - książka miała świetne recenzje i szybko została przełożona na kilka języków. Bryan Washington przez wielu uważany jest za jednego z najbardziej utalentowanych amerykańskich pisarzy młodego pokolenia. 

Wojciech Szot - Gdybyś miał się krótko przedstawić, to co by było najważniejsze?

Bryan Washington - To, że jestem pisarzem, a “Upamiętnienie” to moja druga książka. To, że mieszkam w Houston, ponad dwumilionowym, największym mieście Teksasu. W literaturze interesuje mnie zadawanie pytań o to, czym może być queerowa relacja dwóch lub więcej osób, ale przyznaję, że dużo bardziej ciekawi mnie szukanie i zadawanie pytań, niż już same odpowiedzi. 

Teksas? Wciąż chyba pokutuje stereotyp, że to stan, w którym dają radę żyć tylko heterycy. 

Masz rację, to najbardziej dominująca narracja. Stan białych mężczyzn, którzy pięć razy w tygodniu chodzą do kościoła. Houston jest jednak miastem bardzo różnorodnym i kosmopolitycznym, żyją tu ludzie o wielu tożsamościach. Oczywiście, nie pasuje to tym, którzy wciąż tworzą dominującą narrację - białym mężczyznom hetero. Dlatego pojawia się jakiś rodzaj frustrującego napięcia i coraz więcej osób próbuje pokazać, że dużo się tutaj zmieniło. 

To są szybkie zmiany czy długotrwały proces?

Bardzo szybkie, w ciągu ostatnich pięciu lat naprawdę zmieniło się wiele. A z drugiej strony wydaje mi się, że to wciąż za wolno. Bardzo pokrzepiające jest to, że wielu młodych ludzi, przyjezdnych ale i urodzonych w Houston, współtworzy tę zmianę. Oni nie chcą ani chwili dłużej żyć w opresyjnym świecie i wywalczyli to, że staliśmy się miastem inkluzywnym, w którym widoczne są różne grupy. 

Za twoimi plecami na ścianie widzę mapę jakiegoś miasta. To Houston?

Nie, Osaka. To jedno z miast, w których mieszkałem i chyba - poza Houston - mi najbliższe. Gdy w lockdownie zamknięto granice, pomyślałem, że fajnie by było mieć na ścianie mapę miejsca, które mnie zmieniło. Zadziwia mnie napięcie, jakie się wytwarza, gdy na nią patrzę - pojawiają się emocje, wspomnienia. A przecież to zwykła, płaska powierzchnia. Fascynująca sprawa. 

Jak zmieniła Cię Osaka?

To jedno z niewielu miejsc, w których poczułem się równie komfortowo jak w domu. Bardzo ciepłe, pełne ludzi o ogromnym poczuciu humoru. Jest w jakimś stopniu podobne do Houston - równie rozległe, ekspansywne. Oba są miastami portowymi, w obu żyją ludzie, którzy przyjechali z innych miejsc. Niektórzy się zakorzeniają, dla innych są tylko przystankami. 

Latałem do Osaki niemal co roku i zaskakiwało mnie, jak dobrze się tam czuję. To kazało mi przemyśleć moje wybory, zastanowić się nad tym, jakim człowiekiem jestem, skoro odnajduję się w japońskim mieście, które pozornie jest dla mnie kulturowo niedostępne. Był to też jeden z bodźców do napisania “Upamiętnienia”. Chciałem w powieści połączyć te dwa miasta.

W amerykańskiej literaturze wciąż niewiele jest książek, które pokazują, w jak różnorodnym świecie żyjemy, jak bardzo skomplikowani jesteśmy pod względem tożsamości, ile rzeczy się na siebie nakłada. To zaskakujące, bo przecież w codziennym życiu to dla nas oczywistość. Ale literatura rzadko to odzwierciedla. Powieść to miejsce spotkania fikcyjnych ludzi, próbowałem jednak być szczerym wobec własnych doświadczeń. 

W książce często podkreślasz, że ktoś z rozmówców twoich bohaterów - czarnego Amerykanina i od lat mieszkającego w Stanach Japończyka - jest biały. Ten sposób odwrócenia narracji mnie zaskoczył.

Gdy jesteś niebiałą osobą, uczysz się dostrzegać białych, opisywać siebie w kontraście lub przez podobieństwa z nimi. To często ważne dla twojego bezpieczeństwa. Biały kolor skóry jest niewidoczny dla literatury. Chciałem pokazać, że to niesłuszne założenie. Zbyt często powieści, które czytamy, pokazują biały punkt widzenia. A przecież żyjemy w społeczeństwie zróżnicowanym, na które składają się ludzie o różnym doświadczeniu, tworzą zróżnicowane społeczności. Biała perspektywa nie może dominować, dlatego w książce postanowiłem odwrócić to, jak jest pokazywany świat. Choć dla mnie to nie jest żadne odwrócenie - tak wygląda mój świat. 

A jak wygląda sytuacja queerowej społeczności w Teksasie? 

Mimo zmian czuję, że zaczynamy się cofać. Duże miasta przeobrażają się w innym tempie niż mniejsze, każdy ma swój specyficzny rytm. To, że w Houston czuję się bezpiecznie, nie znaczy, że tak jest w całym stanie. W ostatnim czasie pojawił się bardzo silny dyskurs przeciwko osobom transpłciowym. Transfobiczne wypowiedzi i propozycje rozwiązań legislacyjnych wychodzą z biur gubernatora i prokuratora stanowego. To bardzo stygmatyzujące dla osób z tej społeczności. Często chodzi o osoby w trudniejszej sytuacji społeczno-ekonomicznej, wrażliwe i powinniśmy dbać, aby czuły się bezpiecznie. A dzieje się na odwrót. W samym Houston udaje nam się uniknąć póki co transfobicznych rozporządzeń. 

Paradoksem jest, że dzięki temu więcej się mówi o prawach osób transpłciowych, o kosztach finansowych i społecznych, które ponoszą, co przyczynia się do wzrostu akceptacji. Ale dzieje się to zbyt dużym kosztem. 

Jakiś czas temu Grindr, aplikacja randkowa, wyłączył profilowanie rasowe. Nie można już wybrać, żeby pokazywał tylko białe lub tylko czarne osoby z twojej okolicy. Jak dużym problemem jest rasizm w społeczność LGBT w Teksasie?

Mamy 2022 rok i wydawałoby się, że powinniśmy mieć już to wszystko dawno przepracowane, tak jednak nie jest. Wystarczy wejść do baru - wciąż są miejsca dla czarnych i białych. Wiesz, że zdarzają się sytuacje, gdy biali nie chcą rozmawiać z czarnymi? 

Wierzysz, że to się kiedyś zmieni?

Zawsze może być lepiej. Musimy sobie uświadomić, że przywileje, które mamy, nie są nam dane na zawsze. Może wtedy je rozpoznamy? Jest mnóstwo pracy do wykonania. Najsmutniejsze jest dla mnie to, że tak wiele zależy od geografii. Życie osoby niebinarnej urodzonej w Kalifornii będzie się diametralnie różniło od tej, która przyjdzie na świat w Alabamie. Dlatego tak wiele osób queer nie mieszka w swoich miastach, jest zmuszana do emigracji. I ta przepaść między różnymi miejscami jedynie rośnie. 

“Upamiętnienie” zaczyna się niemal od podmiany bohaterów. Mike na jakiś czas wraca do Japonii i zostawia Bensona samego. Ale tylko na chwilę - do Houston przyjeżdża matka Mike’a, Mitsuko. Na szczęście zna angielski, więc jakoś się dogadują, ale pojawia się w czytelniku ziarno niepewności, czy kobieta okaże się tolerancyjna, czy aby nie jest homofobką, po co w ogóle zjawia się w Teksasie.  

Mam do tej postaci mnóstwo miłości. Oczywiście, skorzystałem z tego, że większość odbiorców nie spodziewa się po niej niczego dobrego. A to przecież Mitsuko okazuje się moralnym kompasem tej opowieści. Czytelnik nawet się nie orientuje, że to z nią, a nie z dwójką bohaterów, spędza najwięcej czasu. W tej historii zależało mi, by pokazać jak różnorodna może być kwestia opieki w związku. Mitsuko opiekuje się swoim synem, potem jego chłopakiem. Oni - w różnym stopniu - opiekują się nią. Związek to układ, w którym ważne są także relacje rodzinne, o czym w queerowej społeczności nierzadko zapominamy lub próbujemy zapomnieć, bo to rodzina często nas zraniła. Chciałem pokazać, na czym polega troska. Zwróć uwagę, gdy Mitsuko przyjeżdża do Houston, pierwsze pytanie, jakie zadaje Bensonowi, brzmi: czy nie jest głodny.

Troska jest trudna, każdy z nas potrzebuje jej w innym zakresie, każdy też inaczej potrafi ją okazywać. W “Upamiętnieniu” pytam: czy potrafisz zaakceptować czyjąś troskę. Czy umiesz się zmienić, spróbować zrozumieć? 

Kluczowe dla okazywania troski okazuje się u Ciebie gotowanie. 

Uwielbiam gotować. W tej czynności bardzo istotne jest, czy robisz to dla siebie, czy dla kogoś. A gdy dla kogoś, to jak dbasz o jego potrzeby. Gotowanie może być też wspólnym językiem, którego przecież nie ma między Bensonem a Mitsuko. Ale wymaga też otwartości od drugiej strony - na zmianę przyzwyczajeń, zjedzenie czegoś innego. Gdy Benson jest z Mitsuko w kuchni po raz pierwszy, nie czuje się swobodnie mimo tego, że to jego własne mieszkanie. Ale powoli uczą się razem gotować. Język kuchni to przydatne narzędzie porozumiewania się ludzi z różnych kultur, o różnych możliwościach. I choć brzmi to jak banał, to bardzo ważna rzecz w takich mikrosołecznościach jak na przykład ta z “Upamiętnienia”. 

Z jednej strony mamy opowieść o przekraczaniu siebie, dbaniu o innych, poświęconą queerowej trosce, z drugiej strony świat zmierza ku bliższej lub dalszej katastrofie, ważne stały się kwestie globalne - klimat, wojna. Nie myślałeś o powieści zaangażowanej w opowiadanie tych problemów?

To, co obserwujemy, to starcie z pozostałościami imperializmu. Czy to w Ukrainie, zaatakowanej przez Rosję, czy w Stanach, gdzie czarni walczą z białą supremacją. Wszędzie problemem są imperialne dążenia białego mężczyzny do dominacji nad innymi. Niezależnie, na co popatrzysz - czy to transfobię, ableizm, sinofobię, islamofobię - wszędzie źródło tkwi w patriarchacie i dążeniu do zbudowania imperium. Dlatego tak ważna jest praca w ramach naszych społeczności - queerowych i nie tylko - byśmy lepiej rozumieli siebie i umieli o siebie zadbać, bo tylko wtedy będziemy w stanie przeciwstawić się zagrożeniom. Musimy też pamiętać, że jesteśmy w tym wszyscy razem. Jeśli wprowadzone zostaną prawa przeciwko osobom o latynoskim pochodzeniu, z łatwością uda się to także w przypadku osób trans, kobiet, i tak dalej. Dlatego tak ważna jest wzajemna troska, o której opowiadam w “Upamiętnieniu”.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Całe jej życie opisała Helena Boguszewska