Wydawnictwo Poznańskie, Krzysztof Majer, Abdulrazak Gurnah

[RECENZJA] Abdulrazak Gurnah, „Raj”, tłum. Krzysztof Majer

Decyzja o przyznaniu Abdulrazakowi Gurnahowi literackiego Nobla była sporym zaskoczeniem. Był to pisarz niemal nieznany czytelnikom, co - jak pokazują kolejne ukazujące się w Polsce powieści Gurnaha - było przeoczeniem, które na szczęście nadrabiamy.

Jednocześnie dopiero „Raj” w przekładzie Krzysztofa Majera sprawił, że pisarstwo Gurnaha naprawdę do mnie przemówiło i dopiero teraz w pełni zrozumiałem motywy, które mogły stać za decyzją szwedzkich akademików. Okazuje się, że ten mieszkający w Anglii, a pochodzący z Zanzibaru, pisarz jest twórcą niezwykle intrygującym. Otóż Gurnah doskonale gra z europejską, „wielką” tradycją literacką. Stoi za nim nie tylko opowieść o różnych stadiach i kierunkach kolonizacji, której świadkami byli mieszkańcy tanzańskiego wybrzeża, ale też świadomy, interesujący koncept literacki.

W „Raju” Gurnah przedstawia fascynujący portret społeczeństwa zniszczonego przez kolonializm i z mistrzostwem prowadzi czytelnika przez społeczny dramat, przypominając, że europejski kolonializm nie jest jedynym czynnikiem niszczącym przez dziesiątki lat społeczeństwa Wschodniej Afryki.

„Na imię miał Yusuf, a dom opuścił nagle, mając dwanaście lat”. Tak zaczyna się ta fascynująca powieść. Chłopak opuszcza dom, myśląc, że jedzie do lepszego, miejskiego życia. Nie wiem, że został sprzedany przez ojca. Zapłaty nie będzie, ale długi zostaną umorzone.

Gurnah odwołuje się w „Raju” do legendy o Józefie, który jako chłopiec został sprzedany przez własnych braci oficerowi faraona.

Yusuf ze spokojnego życia w rodzinnej wsi zostaje brutalnie wrzucony w wirujący świat miejskiej dżungli, w której splata się wiele idei, światów i ludzi. Są tu czarni muzułmanie, biali i chrześcijańscy misjonarze, hinduscy czy arabscy sprzedawcy. „Nigdy nie ufaj Hindusowi!”, będą mówić bohaterowie powieści Gurnaha. „Hindus wie, jak sobie radzić z Europejczykiem”.

Tanzańsko-brytyjski pisarz w „Raju” opowiada historię, która przekracza znane nam już ramy narracji o czasach kolonializmu i wprowadza odcienie szarości. „Raj” - oczywiście zachowując proporcje - to książka, którą można postawić na tej samej półce, co „Zniewolony umysł”, czy „Czarodziejską górę” - na półce z dziełami ostrzegającym przed złem, które tkwi w każdym człowieki.

Mistrzowska to powieść.

(fragmenty tego tekstu mogą zostać użyte przez wydawcę do promocji książki, za co dostałem wynagrodzenie).
 

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kto ocalił Izabelę Czajkę-Stachowicz?