wywiad, Gazeta Wyborcza, Muzeum Narodowe w Warszawie, Agnieszka Rosales Rodriguez

[GAZETA WYBORCZA] "Kogo obrazi tytuł tego obrazu? Jak dziś oglądać mistrzów z XIX w."

- Mam pytania do obrazów, bardzo intymne czasem — mówi, w wywiadzie, do którego lektury Was dzisiaj namawiam, Agnieszka Rosales Rodriguez, p.o. dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie.

WSZ - Zdradzi mi pani jakieś?

ARR - Ostatnio zadawałam sobie pytanie o obraz „Corona imperialis" Jacka Malczewskiego na wystawie „Arkadia". To jeden z jego najbardziej enigmatycznych obrazów. Namalowany w 1918 roku, w cyklu "Moje życie". Przedstawia korowód tułaczych żołnierzy, coś na kształt „danse macabre". Dokąd oni idą? Do jakiego domu? Czy to ziemiański dwór? Do jakiej Polski wracają? Co oznacza ten tytuł - „Corona imperialis"? Tu trochę wiemy - to łacińska nazwa kwiatu przedstawionego na obrazie. Po polsku - „szachownica cesarska". Czy to zwiastun wiosny i odrodzenia? Piszą, że to kwiat, który czasem płacze. Dlaczego Corona imperialis miałaby płakać, skoro Polska odzyskuje niepodległość?

Na arkadyskiej wystawie nurtowały mnie pytania o przyszłość planety, o to, w jakiej formie przetrwa ludzkość. Czy rzeczywiście katastrofa jest nieunikniona?

WSZ - O to pytają też młodzi ludzie, którzy potrafią oblać zupą jakieś dzieło, by zwrócić uwagę na te kwestie.

ARR - To jest barbarzyństwo. Nie służy sprawie, która dla mnie też jest ważna. Każdy z nas odczuwa skutki tego przyspieszenia cywilizacyjnego, ale nie widzę powodu, żeby zakładnikiem tej słusznej sprawy czynić dzieła sztuki, które same często mogą być naszymi sojusznikami.

***

Całość - tutaj. Bardzo zachęcam.

Fot. Maciek Jaźwiecki

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Ile fajerek w hecy?