W.A.B, Gazeta Wyborcza, Oliwia Bosomtwe

[GAZETA WYBORCZA] "Dziennikarka o polsko-ghańskich korzeniach: "Murzynka Bambo" czytano mi w domu" - rozmowa z Oliwią Bosomtwe

Instruktor od nauki jazdy pochwalił ją, po skończonych zajęciach, że świetnie mówi po polsku.

"Byłam zirytowana, bo wcześniej powiedziałam mu, że jestem redaktorką naczelną, a on twierdził, że zdarza mu się zaglądać na portal, w którym pracuję. Nie mogłam zrozumieć, jak po godzinnej rozmowie o uzupełnianiu płynu hamulcowego, trzymaniu i popuszczaniu sprzęgła, o tym, jak przekłada ono ruch obrotowy wału silnika na skrzynię biegów, wiedząc, że zawodowo zajmuję się pisaniem, mógł przypuszczać, że polski nie jest moim pierwszym językiem".

O doświadczeniu bycia czarną Polką i historii polskich wyobrażeń o czarnych Oliwia Bosomtwe, do grudnia 2023 r. redaktorka naczelna serwisu Noizz, napisała książkę "Jak biały człowiek".

***

Wojciech Szot: Piszesz: "Wspólnota koloru skóry odstręcza mnie tak samo, jak wspólnota przyjezdnych z miasteczek czy kiedyś wspólnota studentów". A jednak sama opowiadasz o czarnych w Polsce. Czyli o wspólnocie koloru.

Oliwia Bosomtwe: Mój stosunek wobec tej wspólnoty jest bardzo ambiwalentny. Nie myślę tu tylko o cechach fizycznych, ale o tym, co w książce nazywam "imaginarium". Czyli czymś, na co składa się nie tylko dyskryminacja, dyskurs rasowy, ale funkcjonujący w Polsce społeczno-kulturowy wizerunek czarnych osób. To próba połączenia osób o bardzo zróżnicowanych biografiach w jedną grupę ze względu na to, jak wyglądają, zredukowania ich do kilku banałów. Gdy myślę o "wspólnocie koloru", to myślę o narzuconej wspólnocie.

WSZ - Jednocześnie piszesz książkę, w której ważną rolę odgrywa zarówno twoja autobiografia, jak i poszukiwania historyczne. Jak to łączysz?

OB - Osoby, które są dyskryminowane z powodu jednej, immanentnej cechy, mają potrzebę walki z dyskryminacją, buntu. To ma swoje zalety w sensie politycznym, społecznym, powoduje, że można zmienić świat. Z drugiej strony jednak często wymaga od tych osób, by dopasowały się do pewnej narzuconej tożsamości. Bardzo lubimy tworzyć takie zbiorowości, wydają się nam pozytywnym zjawiskiem, ale czasem pojawia się taki moment, gdy trzeba zadać pytanie: czy my rzeczywiście jesteśmy tacy sami, czy coś nas jednak różni?

Całość TUTAJ

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Romansowa Teresa