Wydawnictwo Literackie, Olga Tokarczuk, Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, Adam Pantak
[GAZETA WYBORCZA] "Dialog czy prowokacja. Na czyje pytania ma odpowiadać Olga Tokarczuk?"
Adam Pantak jest dziennikarzem Rzeczpospolitej i choć przeważnie zajmuje się gospodarką, to zamarzył mu się wywiad z Olgą Tokarczuk.
Nic dziwnego – noblistka wydaje właśnie "Świata jest za dużo", zapowiadaną jako jej ostatnia tak obszerna powieść, o której mówi, że "to więcej niż powieść, to misja".
Ta misja jest przez Wydawnictwo Literackie zapowiadana od wielu miesięcy z rozmachem godnym "Odysei". Nawet wokół ujawnienia tytułu książki zrobiono specjalne wydarzenie. Zatem nie dziwi, że dziennikarze i czytelnicy wyczekują nie tylko na powieść, ale i słowa Olga Tokarczuk.
Tym bardziej, że w trakcie przedpremierowej promocji wybuchła afera związana z wypowiedziami Tokarczuk na temat sztucznej inteligencji, a zwrot "kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?" to z pewnością jedno z najgłośniejszych zdań 2026 roku.
Tokarczuk odmówiła Pantakowi wywiadu “twarzą w twarz”, ale Wydawnictwo Literackie obiecało, że pisarka odpowie na zadane pisemnie pytania.
Każdy może przeprowadzać wywiady, jak chce, ale jeśli wywiad ma być rozmową, która pozwala na interakcje między dziennikarzem, a osobą wywiadowaną, taka metoda umożliwia ripostę czy spór. W tej sytuacji Pantak postanowił “pójść na całość” i zadał pytania w rodzaju:
“W pani prozie nawet beżowy płaszcz nie jest po prostu płaszczem, ale przedmiotem nadającym koledze jednego z bohaterów »zdolność przekonywania«, ulica nie jest ulicą, kamienica kamienicą. Może to nie świata, ale metafor, za pomocą których go pani szkicuje, jest za dużo?”
"Zrujnowane miasto jako pierwsza w posiadanie bierze przyroda — paprocie, mrówki. Tak jakby natura była równoprawnym bohaterem świadomym tego, że skończyła się wojna. Z kolei losy bohaterów splatają się w przedziwną mozaikę wzajemnych zależności i zaskakujących powiązań. Nie za bardzo baśniowo?"
“Ludzie przyprawiają pani rozmaite gęby, czy może pani je sobie sama przyprawia, a inni jedynie bezwzględnie to wykorzystują?"
"Co pani myśli, gdy słyszy, że jako noblistce nie wszystko pani wypada? Tylko szczerze (...)".
W sumie 25 pytań.
Jak poinformował dziennikarz, po tygodniu otrzymał od wydawcy informację, że pytania nie zostaną przesłane Tokarczuk ze względu na "zbyt konfrontacyjny ton". Wśród zakwestionowanych pytań były te dotyczące korzystania przez Tokarczuk ze sztucznej inteligencji:
„Jaką część «Świata jest za dużo» napisała sztuczna inteligencja?”
Zdaniem dziennikarza “to radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać".
A moim zdaniem?
Czytając pytania zadane przez dziennikarza "Rzeczpospolitej", nie dostrzegłem w nich szansy na dialog, lecz zestaw "aferogennych" prowokacji.
A przecież wywiad to nie przesłuchanie w prokuraturze, lecz rozmowa. Byłoby oczywiście wspaniale, gdyby była to rozmowa zawierająca element konfrontacji z poglądami.
Wolność słowa to też wolność do tego, by nie rozmawiać.
Skomentuj posta