Marginesy, Sy Montgomery, Nasza Księgarnia, Paweł Pawlak, Ewa Kozyra-Pawlak, Adam Pluszka

Sy Montgomery, "Ptakologia" i Ewa i Marek Pawlakowie, "Mały atlas ptaków"

„Ptakologię” polubiłem na przekór własnym potrzebom literackim. Zazwyczaj nie lubię książek napisanych przez lekko pretensjonalne, zbyt uduchowione, dość zamożne i zbyt kwiecisto się wysławiające Amerykanki (z Amerykanami jest podobnie). A Sy Montgomery czytało mi się przyjemnie, z lekkim marszczeniem nosa i niewielką dawką narzekania. Może dlatego, że jej świat wydaje się być utopią – oto siedzi sobie w domku, sąsiedzi są mili, z nikim się nie kłóci, pod nogami chodzą kury i inne stworzenia, nad głową latają papużki i nic z tego nie śmierdzi, a idealna pieczeń z idealnego wegańskiego przepisu przygotowuje się bez poparzeń. Jest to wizja kompletnie odjechana i jest Sy Montgomery trochę jak Oprah Winfrey, ale obie panie podziwiam i jestem w stanie zrozumieć, że ważny w ich wypadku jest wizerunek, dokładnie przycięty.

„Ptakologia” oprócz niepokojącego jednak wizerunku autorki oferuje nam poznanie zwyczajów kur, wron, papug czy gołębi, a więc zwierząt, z którymi nie tak trudno nam się spotkać. Nie trzeba jechać nad Bug, by zobaczyć gołębia, jak i papużki są dość łatwo osiągalne, wystarczy odwiedzić redaktorę Wróbel. A tak jeż, koty, żywe krewetki… a nie, wróć. To nie o tym. Zatem „Ptakologia” opowiada o zwierzakach znanych, niekoniecznie lubianych ale dość nam bliskich. I opowiada o nich przyjemnie, dobrym tempem, trochę zabawnie, trochę czasem zbyt popadając w tony ewangeliczne, ale na pewno nie obrażając niczyjej inteligencji. No dobra, trochę jednak obrażając. Otóż autorka czasem postanawia poinformować nas o czymś trywialnym, jakby sprawdzając, czy skończyliśmy podstawówkę i tak na przykład podkreśla, że „tylko z zapłodnionych jaj wykluwają się młode”.

Za to narobił się Adam Pluszka, który lokalizował książkę na język Mickiewicza. Pani Montgomery lubi bowiem gry słowne i jest dość czuła na brzmienie słów, co chwilami wymagało od tłumacza ciekawych decyzji. Pluszka podjął decyzje trafne i nawet kilka razy zapominałem, że przecież to polska wersja. Dobra książka do dobrej herbaty.

W ptasim temacie chciałbym wam polecić również „Mały atlas ptaków” Ewy i Pawła Pawlaków. Jest to książka dla dzieci małych, uczących się czytać i postrzegać świat trochę doroślej. Ale jak nie macie dzieci to nie musicie ich sobie wypożyczać na okazję zakupu. Otóż „Mały atlas…” to coś absolutnie pięknego. Doskonale pomieszane ilustracje, zdjęcia i grafiki ułożone z materiałowych ptaszków ogląda się przyjemnie i chętnie wraca. Na zdjęciu oprócz „Ptakologii” (też okładka ładna) sympatycznie uśmiechnięta do nas zięba. Jak lubicie małe i większe ptaszki – warto.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Kto ocalił Izabelę Czajkę-Stachowicz?