Ngũgĩ wa Thiong’o, wywiad, James Ngugi

Wywiad z Ngũgĩm wa Thiong'o - zapowiedź

Dobry wieczór, czas na chwalipięta mode. Otóż po dwóch latach starań i wypisywaniu do wszystkich świętych udało mi się umówić na… wywiad z Ngũgĩm wa Thiong'o!

Kenijski pisarz zadebiutował w 1964 roku powieścią “Weep Not, Child”, rok później - już na stypendium w Wielkiej Brytanii napisał “The River Between” poświęconą powstaniu Mau Mau. Kolejna powieść, “A Grain of Wheat” odnosi się do teorii Fanona i Marksa. Po tym “angielskim” okresie, piszący dotąd jako James Ngugi autor zmienił imię na Ngũgĩ wa Thiong'o i zaczął pisać w kikuju. Co prawda sam siebie do dzisiaj tłumaczy na angielski, ale oba gesty świadczące o odrzuceniu kolonialnych przydatków są dla literatury afrykańskiej niezwykle ważne.

W tym samym czasie Thiongo'o wrócił do Kenii i wykładał na uniwersytecie w Nairobi. Gdy w 1977 roku wystawiono krytyczną wobec kenijskiego rządu sztukę "Ngaahika Ndeenda" (ta historia jest fascynująca, ale nie będziemy jej teraz streszczać), którą napisał wspólnie z kenijsko-zimbabweańskim pisarzem, Ngugim wa Mirii, został aresztowany. W więzieniu, na papierze toaletowym, napisał swoją pierwszą powieść w kikuju - "Caitaani mũtharaba-Inĩ", czyli "Diabeł na krzyżu". Chciałbym zobaczyć rękopis.

Przyspieszając - musiał uciekać z Kenii, mieszka w Kalifornii, a gdy po kilkudziesięciu latach przyleciał do ojczyzny to napadnięto go w hotelu i zgwałcono jego żonę. Jednym z napastników był jego siostrzeniec.

Co ciekawe ostatnie dziesięciolecie to chyba najbardziej płodny okres w jego twórczości - opublikował trzy tomy wspomnień, epos, zbiór opowiadań, tom esejów i książkę dla dzieci, w ostatnio wydanym eposie przedstawia feministyczną kosmogonię Kikuju.

Od lat jest wymieniany wśród najważniejszych kandydatów i kandydatek do Nobla, ale o to nie zamierzam pytać, bo czułbym się jakbym zadał pytanie o to, czy inspiruje go tradycja. W Polsce ukazały się dwie jego książki - “Ziarno pszeniczne” (tłum. Maria Skibniewska) i “Chmury i łzy” (tłum. Zofia Kierszys). Co ciekawe obie wyszły w tym samym roku, 1972. Wydawcą “Ziarna…” był PAX, a “Chmur…” PIW. Nagły wybuch popularności Ngugiego w Polsce skończył się tym, że od tego czasu nie ukazała się u nas żadna jego książka. I ani jednego wywiadu. No to sobie porozmawiamy. Mam trochę pytań.

No cieszę się, co z tego wyjdzie - zobaczymy. Realia mamy oczywiste, a i ja należę do realistów. Tak czy siak - sam z siebie jestem dzisiaj zadowolony.

No dobra Szot, pocieszyłeś się, a teraz wracasz kończyć “Rozmowy z przyjaciółmi”, bo trzeba Państwu napisać czemu to jednak nie jest szczególnie dobra książka. Choć zaczyna się obiecująco. Przy tej okazji będziecie mogli i mogły po raz kolejny posprzeczać się o “Normalnych ludzi”, więc już się cieszę na ten moment. Myślę, że kłótnia między zwolennikami i przeciwnikami “Normalnych…” niedługo przejdzie do takiej samej legendy jak spór między tymi co za “Małym życiem” i tymi, co przeciw.

Same atrakcje tu w ofercie. Miłego wieczoru.

/więcej okładek z serwisu z obrazkami:/

 

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Iwasiów jak lody