Olga Tokarczuk, Gazeta Wyborcza

[GAZETA WYBORCZA] Tokarczuk nie dla idiotów? W tej aferze wcale nie chodzi o literaturę - komentarz

Dynamika internetowej imby jest mi dość obca. Unikam dla zdrowia psychicznego, ale są takie imby, które wykraczają poza prostą nawalankę w necie.

To, co powiedziała Olga Tokarczuk podczas Festiwalu Góry Literatury jest niedopuszczalne w sferze publicznej i nie za bardzo rozumiem z czym tu dyskutować.

Skoro sami i same oczekujemy standardów, twórzmy je.

Próbuję oczywiście zrozumieć autorkę "Empuzjonu", bo i tak całkiem dzielnie znosiła przez lata różne ataki. No i się ulało. Bywa. Nie przekreśla to ani twórczości, ani osiągnięć, a pokazuje, jak głęboko siedzą w nas - ludziach kultury - elitarystyczne narracje. Podobnie jak patriarchat, czy mizoginia, są niezauważalne, przeźroczyste i stąd na festiwalu brawa za nazywanie ludzi "idiotami".

Wypowiedź Tokarczuk rozumiem jako dramatyczne świadectwo zamknięcia w szczelnej bańce, którą - jako pisarka "na świeczniku" i jednocześnie atakowana z wielu stron - musiała sobie stworzyć.

Pewnie nie jest łatwo być noblistką, ale czasem można i należy włożyć więcej wysiłku intelektualnego w to, co się mówi publicznie. Należy odczytywać podziały i ukazywać ich struktury, tak jak robi to Tokarczuk w "Empuzjonie", w którym, przekazując głos mężczyznom, ujawnia nieobecność kobiet w publicznym dyskursie. Nie należy ich jednak wzmacniać, dając paliwo tym, którzy czają się do ataku.

Więcej jak klikniecie.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wakacyjne morze Zofii Posmysz