Kultura Gniewu, Kate Beaton, Aga Zano

[RECENZJA] Kate Beaton, "Kaczki", tłum. Aga Zano

- Od początku wiedziałaś, że to męski świat - słyszy Kate Beaton od swojego przełożonego.

Jest w tym sporo prawdy. Long Lake w kanadyjskiej prowincji Alberta to jedno z tych niezwykłych miejsc, gdzie ropa naftowa znajduje się w złożach piasków. Pracują tam nie tylko rdzenni mieszkańcy z okolicznych rezerwatów, ale też ludzie z całej Kanady - z Brytyjskiej Kolumbii, Ontario, a nawet wysuniętych na wschód wysp wchodzących w skład Nowej Szkocji. Głównie mężczyżni. To właśnie z Nowej Szkocji pochodzi bohaterka i autorka komiksu “Kaczki”. Komiksu, który opowiada historię, w której splata się osobiste z politycznym, indywidualna perspektywa z krytyką świata, w którym przyszło nam żyć.

Beaton udaje się przy tym uniknąć jednostronności typowej dla autobiograficznej, eskapistycznej literatury. Drugoplanowi bohaterowie - w większości mężczyźni - są tu nie tylko drapieżcami, ale też ofiarami kapitalizmu, w którym o pozycji człowieka decyduje to, ile ma na koncie.

Żeby mieć na koncie dużo, warto znaleźć pracę w jednej z firm wydobywajacych ropę spod piasków Alberty. Kate nie potrzebuje wcale tak dużo - wystarczy, żeby starczyło na spłatę kredytu studenckiego. Ale gdy się mieszka w Nowej Szkocji, nie jest łatwo o pracę. A tym bardziej, gdy się ukończyło studia humanistyczne. Jest rok 2005 i “dobrej pracy, pieniędzy i lepszego życia szuka się na piaskach roponośnych w północnej Albercie. Jadą tam wszyscy”. A w domach na uroczej wyspie Cape Breton zwalniają się kolejne miejsca przy stole.

Towarzyszymy Kate Beaton przez kolejne etapy jej życiowej podróży. Od kłótni z rodzicami o to, czy jest przyszłość w rodzinnej miejscowości, przez podróż do Alberty, zetknięcie z brutalnym, szorstkim i zupełnie nieprzystającym do wrażliwości dwudziestoletniej humanistki kopalnianym światem. Beaton pokazuje, że jako kobieta wśród setek mężczyzn, była narażona na różnego rodzaju przemoc seksualną - od uwag, prób zaczepiania, po gwałt. Najbardziej jednak w “Kaczkach” wstrząsa czytelnikiem to, że - mimo wszystko - Beaton “na piaskach” zostaje, a nawet - gdy już udaje się jej wyjechać do “normalnego” świata, wraca tam, bo w “normalnym” świecie nigdy nie zarobi na spłatę kredytu.

Na ponad 400 stronach tradycyjnie (aż nadto tradycyjnie) rysowanego komiksu, Beaton przypomina czytelnikom, że jesteśmy bezradni wobec kapitalizmu. Tragedia, w której zginęło kilkaset kaczek, które postanowiły potaplać się w jeziorku pełnym trujących cieczy, nikogo nie nauczyła niczego. Słowo “środowisko” wypowiadane jest tu z szyderą, a szef prosi Beaton, by jednak wyluzowała i pamiętała, że to “męski świat”.

- Kim byłby nasz ojciec, gdyby tu trafił - pyta bohaterka swojej siostry, którą również ściąga do pracy na piaskach. Znajdują dość optymistyczny scenariusz. W końcu to ojciec. Ale czy w piekle, każdy staje się diabłem? Galeria postaci, które przewijają się przez komiksowe kadry, każe nam w to wątpić - nawet ci źli, czasem przejawiają “ludzkie” odruchy. Jak przesuwają się granice tego, co dla nas akceptowalne, gdy zostaniemy za to dobrze wynagrodzeni? Czy moralność, zasady, wszystko to, w co wierzymy ma swoją cenę? Po lekturze “Kaczek” można mieć wątpliwości

Beaton - i to jest największa zaleta tej opowieści - nie stworzyła dzieła wypełnionego oskarżeniami, a dzieło zadające pytania. I nie zawsze znajdujące odpowiedzi. A to rzadka w literaturze szczerość.

Oczywiście nie rozumiem, dlaczego na okładce znalazło się miejsce dla informacji, że autorka dostała nagrodę Eisnera, a nie znalazła się informacja, że komiks przełożyła Aga Zano. Jak dla mnie to tłumaczka gwarantuje jakość przekładanej przez siebie literatury na równi z nagrodą. A do tego jednak byłoby miło, skoro już i tak nabazgrano na okładce coś poza tytułem i nazwiskiem autorki.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wisława Szymborska literackiego Nobla dostała w roku...