Czarne, W.A.B, Paweł Sołtys, Agora, Jerzy Andrzejewski, Marcin Wicha, Hanna Pasierska, Instytut Mikołowski, Ilaha Karimova, Jerzy Koch, Gazeta Wyborcza, Kaja Gucio, Thomas Mann, Lottie Hazell, Anna Synoradzka, Lulu Miller
[GAZETA WYBORCZA] "Prezenty 2026? Już w styczniu mam książkę, którą podaruję bliskim"
A wiecie, że już mam prezent na Święta? Nie żartuję. Otóż znalazłem książkę, w której jest wszystko to, co kocham w książkach.
Nie, to nie "Buddenbrookowie" w świetnym przekladzie Jerzego Kocha.
Naczytałem się więc sprawozdaję.
***
Co za czasy, żeby być żywym. W świecie, gdzie Trump chce najechać Grenlandię, bo nie dostał Pokojowej Nagrody Nobla, czytanie pomaga przetrwać. Dlatego w ostatnich tygodniach czytałem bardziej namiętnie — i nie przerażały mnie książki powyżej 500 stron. W gąszczu nowości znalazłem też książkę, która na pewno trafi do mojego zestawienia najlepszych książek roku.
Zaczynamy jednak od powieści, której nie ma co wstawiać w żadne rankingi, bo jest dziełem historycznie uświęconym i wielokrotnie opisywanym.
***
Tomasz Mann, "Buddenbrookowie", tłum. Jerzy Koch, wyd. W.A.B.
"Buddenbrookowie" Tomasza Manna w nowym przekładzie Jerzego Kocha były pod koniec 2025 roku jedną z najczęściej fotografowanych w serwisach społecznościowych książek. Ten zdrowy snobizm przypomina nam o tym, że w świecie łatwo zastępowalnych produktów literackich doceniamy jak nigdy książki wielkie, dostojne i ponadczasowe.
Rzeczywiście "Buddenbrookowie", wydana w 1901 roku saga o tytułowej rodzinie zamożnych kupców, są ponadczasowi — a w przeniesieniu ich do naszych czasów doskonale przysłużył się Jerzy Koch, którego przekład jest klarowny i miejscami bardzo pomysłowy.
O "Buddenbrookach" można napisać wielki esej, więc żeby nie zanudzać Państwa "wszystkim, co myślałem podczas lektury", podzielę się zaledwie kilkoma refleksjami.
***
Skomentuj posta