Gazeta Wyborcza, rozmowa, Adam Leja

[GAZETA WYBORCZA] "Kolekcjoner mody: Nie lubię słowa "inwestycja". Warto kupować to, co nam się podoba" - rozmowa z Adamem Leją

Elsa Schiaparelli zaprojektowała specjalny kombinezon, który kobieta mogła szybko założyć i zejść do piwnicy, gdy usłyszała alarm czy nalot - mówi Adam Leja.

Co znajdziemy w kolekcji największego kolekcjonera mody w Polsce?

Porozmawialiśmy.

***

WSZ - Czy rzeczy, które pan kupuje, muszą się panu podobać?

Adam Leja - Tak, zawsze kieruję się też swoim gustem.

WSZ - A co się panu podoba?

AL – Staram się nie kupować czarnych rzeczy, bo źle się fotografują i przeważnie fatalnie wyglądają na wystawie, choć mam ich sporo. Gdy dysponuje się ograniczonym budżetem, nie zawsze można wybrzydzać.

Lubię, gdy coś jest nietypowo wykonane, zwracam też uwagę na detale. Wiadomo, że spektakularne, widowiskowe rzeczy cieszą bardziej, ale na wystawach widzowie doceniają również bardziej minimalistyczne projekty, które przyciągają wzrok precyzją wykonania. Na przykład bogate, ręcznie wykonane hafty. Ręczna praca jest szczególnym wyróżnikiem projektów haute couture. Haftowane koralikami, blaszkami i strasami suknie są unikatowe.

WSZ - Liczy się to, że dana rzecz była pokazywana na wybiegu?

AL – Oczywiście. To sama przyjemność zobaczyć, jak rzecz, którą mam w domu, "idzie" w pokazie. Mam w kolekcji buty zaprojektowane przez Johna Galliano do egipskiej kolekcji dla Diora. Na nagraniu z pokazu jest nawet zbliżenie na nie. To jedyny taki obiekt. Nigdy nie został powtórzony.

***

Czy Adam Leja przymierza ubrania ze swojej kolekcji? I co w niej jest?

O tym przeczytacie w moim miejscu pracy.

Fot. D. Żuchowicz

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W 1993 roku literackiego Nobla dostała... (podaj imię i nazwisko)