wywiad, Książki. Magazyn do czytania, Daniel Kehlmann

[KSIĄŻKI. MAGAZYN DO CZYTANIA] "Daniel Kehlmann: Pabst był przyzwoitym, zwykłym człowiekiem. Własne decyzje doprowadziły go do piekła"

- Muszę ograniczać w sobie człowieka XXI wieku - mówi Daniel Kehlmann, wybitny niemiecki pisarz, którego książki dwukrotnie docierały do finału Międzynarodowego Bookera.

Właśnie ukazuje się "Iluzjon" (przeł. Ryszard Wojnakowski), wspaniale napisana fabularyzowana biografia niemieckiego reżysera filmowego G.W. Pabsta.

***

Wojciech Szot - W "Rachubie świata", którą wydałeś w 2008 roku, Carl Friedrich Gauss, niemiecki matematyk i jeden z bohaterów powieści, zauważa: "Otóż człowiek rodzi się w określonym czasie i choćby chciał, nie potrafi się od niego wyzwolić. Nad przeszłością ma niegodną przewagę, w oczach przyszłości staje się błaznem" – cytuję w polskim przekładzie Jakuba Ekiera. Jak było w przypadku pisania o Pabście? Jak korzystałeś z władzy, jaką nad nim masz?

Daniel Kehlmann - Temat władzy autora nad bohaterem fascynuje mnie przez całe pisarskie życie. Szczególnie ważny jest w powieściach historycznych. Z oczywistych przyczyn narrator wie więcej. Ale musi się ograniczać, bo jego bohaterowie funkcjonują w świecie, który nie potrafi jeszcze opisać sam siebie. Nie wiedzą, co ich czeka.

Pomyślmy o nas – czy wiemy, co się wydarzy za rok?

Ostatnie lata chyba doskonale nam pokazały, że przewidywanie przyszłości jest niemożliwe. Jednocześnie trudno uciec przed myśleniem, że ci ludzie z przeszłości mogli przewidzieć swoją przyszłość. Że w momencie, gdy III Rzesza dokonała aneksji Austrii, mogli przewidzieć obozy koncentracyjne. I że Pabst, wracając do Austrii, nie mógł być aż tak naiwny, żeby nie domyślić się, że powrót do Stanów będzie niemożliwy.

Dzisiaj jest dla nas oczywiste, że Niemcy przegrały II wojnę światową. Ale niektórym z nas wydaje się, że już 1 września 1939 roku powinni wiedzieć, że przegrają. Jesteśmy więźniami swoich czasów i przeszłości. Ograniczeni do momentu dziejowego. Nic więcej nie wiemy.

(...) Główny bohater mojej książki ma adwokata i tym adwokatem jestem ja. Prowadzę narrację tak, by obronić jego decyzję, pokazać ją w lepszym świetle, a czasem zachwiać pewnością czytelnika, który na daną sytuację patrzy z moralną wyższością kogoś, kto wie, jak to wszystko się skończy.

***

Całość w moim miejscu pracy.

A książkę bardzo wam polecam. Dla mnie na pewno jedna z najlepszych, jakie w tym roku czytałem.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: W 1993 roku literackiego Nobla dostała... (podaj imię i nazwisko)