Bolesław Prus, Gazeta Wyborcza, film, Paweł Maślona, Maciej Kawalski, Lalka, ekranizacja
[GAZETA WYBORCZA] "Jak dla mnie Prus może się w grobie przewracać. Czy dobra ekranizacja musi być wierna?"
Dobra ekranizacja odkleja się od swojego oryginału i żyje własnym życiem.
Piszę dzisiaj w moim miejscu pracy o dwóch "Lalkach", "Misery" Kinga i przekładaniu jednego świata do drugiego.
***
Z radością oglądałem serialową "Lalkę", a problem dostrzegałem nie po stronie dzieła, lecz po własnej.
Otóż najtrudniejsze były dla mnie momenty, gdy serial zbliżał się do pierwowzoru. Gdy Wokulski naprawdę mówił Wokulskim, a Rzecki – Rzeckim. I gdy nagle, z jakiegoś nieznanego mi powodu, wypowiedź zaczynająca się od wiernego cytatu z Prusa kończyła się Demirskim (czasem aż nadto czuć w serialu tę "demirską" frazę). Tak bardzo chciałbym więcej tego Prusa…
Ale twórca filmowy czy teatralny ma prawo wypowiedzieć posłuszeństwo pierwowzorowi.
(...)
Filmowa "Lalka" drażniła mnie niemal całkowitym brakiem twórczej inwencji. Znalazłem w niej piękne zdjęcia, wspaniały sklep Wokulskiego i momentami mistrzowską grę aktorów – zwłaszcza drugiego i trzeciego planu (Dębska).
(...)
To film ładny ładnością oczywistą, przejrzysty jak woda w szklance Łęckiej i uroczy niczym różowa wstążka wpleciona w blond loki.
A co to wszystko ma wspólnego z "Misery"?
***
O tym piszę w miejscu pracy.
Skomentuj posta