W podwórku, instagram, zdaniem_szota, Ananda Devi, Krzysztof Jarosz

Instagram #1069

Wyświetl ten post na Instagramie.

W ostatnich dniach: - przetłumaczyłem picturebooka, co się okazało wcale nie oczywistym zadaniem - napisałem tekst o holokiczu, TikToku i Szczepanie Twardochu. Jeden. - przeczytałem powieść z milionem znaków i zasugerowałem usunięcie z niej stu tysięcy - (prawie) skończyłem redakcję książki, którą jak przyjdzie kryzys to będzie można używać zamiast granatów (Nogaś, jak ci szlo w rzucie piłeczka na wf-ie?) - piłem z okazji premiery własnej książki Ale nic nie sprawiło mi takiej radości jak pisanie dla pewnego magazynu literackiego o książkach Anandy Devi. Pamiętacie ten moment, gdy zakochaliście się w czyimś pisaniu i postanowiliście mieć wszystko / przeczytać wszystko? Miałem takich olśnień kilka - Tokarczuk w liceum, Rushdie pod jego koniec, Tobin przed studiami, Kristeva na studiach, wa'Thiongo i Pamuk już póżniej. A teraz gładze te wspaniałe książki i ciepło do nich przemawiam. Wiem, że macie dużo nowych tytułów do czytania, że książki nas wręcz atakują, ale proszę - poszukajcie choć jednej z tych trzech pozycji, zakochacie się w języku, frazie, opowieści i humorze (to dotyczy akurat opowiadań z tomu "Smutny ambasador"). Absolutne zjawisko, pisarka wyjątkowa w łączeniu bolesnego opisu codzienności z magią opowieści czerpiącej z wieloetnicznego świata, z którego pochodzi. Więc wy idziecie do księgarni, a ja biorę chwilę urlopu, bo mi już literki przed oczami skaczą. #zdaniemszota #anandadevi #wpodwórku #krzysztofjarosz

Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Co leży na zakręcie w pewnej powieści dla dziewcząt?