Gazeta Wyborcza, film, Pucio, Marta Galewska-Kustra
[GAZETA WYBORCZA] "Wybrałem się z trzylatkiem na "Pucia". W starciu z tym filmem nawet popcorn nie miał szans"
– Nie idziemy na "Kicię Kocię" – powtarzam z uporem, gdy w niedzielne przedpołudnie idę z wypożyczonym trzylatkiem do kina.
– Przecież kochasz Pucia – niewinny szantaż emocjonalny działa dopiero po dwudziestu minutach spaceru.
Czy po seansie "Pucia" wypożyczony trzylatek kocha go bardziej niż "Kicię Kocię"? Niekoniecznie.
***
Marta Galewska-Kustra jest milionerką – donoszą "Wysokie Obcasy". Pierwsza książka z liczącego dziś kilkadziesiąt pozycji cyklu ukazała się w 2016 roku.
– Autorka wymyśliła część merytoryczną, czyli wspieranie rozwoju mowy poprzez historie bohatera przedstawionego w codziennych sytuacjach – mówi w wywiadzie Marta Mleczak-Elbanowska. Wydawnictwo "dołożyło pomysł na formę".
Od dekady kilka pokoleń młodych Polaków "zaczytuje się" w "Puciu". Dla tych, którzy uchowali przed poznaniem tego sympatycznego chłopca, przypominam, że poza nim bohaterami serii są też jego rodzice i rodzeństwo: Bobo i starsza siostra Misia. Pojawiają się oczywiście postaci drugoplanowe, ale trzonem historii jest opowieść o najbliższych Pucia.
Przyczyn popularności cyklu jest wiele.
***
A jak podobał nam się kinowy "Pucio"? O tym piszę w moim miejscu pracy.
Skomentuj posta