Małgorzata Szejnert, Gazeta Wyborcza, Nagroda Literacka M. st. Warszawy

[GAZETA WYBORCZA] "Jej reportaże czyta się jak świetne powieści. Polecam trzy książki Małgorzaty Szejnert"

Małgorzata Szejnert z tytułem Warszawskiej Twórczyni 2026!

***

To specjalne wyróżnienie przyznawane w ramach Nagrody Literackiej Warszawy.

Z tej okazji napisałem o moich ulubionych książkach Szejnert.

***

"Skoro nie można było pisać o ogóle, pisano o szczególe". To zdanie, wypowiedziane przez Małgorzatę Szejnert, przytacza Mariusz Szczygieł we wstępie do ostatniego wydania zbioru reportaży "My, właściciele Teksasu".

Na podobną sprawę zwrócił uwagę Maciej Siembieda, który zanim stał się słynnym autorem kryminałów, był uznanym reporterem.

W książce "Reportaż po polsku" pisał: "Zagraniczni kuzyni zawsze relacjonowali rzeczywistość taką, jaka była. Prosto i bez podtekstów: reporter jechał i przywoził czytelnikowi prawdę. Polski reporter tę samą prawdę przemycał. Przywoził tekst zaszyfrowany, nietykalny dla cenzury, ale zrozumiały dla wszystkich".

Jeśli zatem zastanawiają się Państwo, skąd w tzw. polskiej szkole reportażu zamiłowanie do szczegółu, to odpowiedź jest już na wyciągnięcie ręki. Szczegół interesował Szejnert, ale zawsze w połączeniu z opowieścią, która jednocześnie mówi o losie "zwykłego" człowieka i tym, co nazywamy czasem "Wielką Historią". Takie trzy reportaże chciałbym Państwu polecić.

***

Urodzona w 1936 roku Szejnert jako reporterka zadebiutowała w latach pięćdziesiątych. Uznanie przyszło w latach 70., gdy kierowała działem reportażu w tygodniku "Literatura". W latach 80. wyjechała do Stanów Zjednoczonych, skąd wróciła w 1986 roku. Dwa lata później rozpoczęła śledztwo. Miało ono dać odpowiedź na pytanie, co się stało z ciałami więźniów komunistycznego reżimu. Gdzie są ciała Pileckiego i Fieldorfa "Nila", ale też innych, nie tak znanych postaci.

"Śród żywych duchów" ma formę dziennika. Czytelnik podąża śladami reporterki, co oznacza, że czasem błądzi i musi cofać się po zostawianych przez nią śladach. Choć komunizm zbliża się do upadku, wciąż działa bezpieka, w efekcie czego rodziny ofiar niechętnie udzielają Szejnert informacji. Dostęp do dokumentów też jest ograniczony, przez co rekonstrukcja wydarzeń zamienia się w śledztwo poszlakowe – niemal archeologiczną wyprawę.

***

Więcej w moim (a kiedyś i Szejnert) miejscu pracy.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Jakie stopy opisała Szmaglewska?