Narodowe Centrum Kultury, wywiad, Aleksandra Boćkowska, Gazeta Wyborcza

[GAZETA WYBORCZA] "Mieszkańcy je kochają, przyjezdni pożądają. Miasto Malucha, Reksia i Mozaiki" - wywiad z Aleksandrą Boćkowską

Aleksandra Boćkowska - Mój tata poradził mi kiedyś, żebym zamiast „obuwie zmienne", mówiła „kapcie". I to jest moja dewiza. Zamiast dwóch zdań, jedno. Zamiast kilku przymiotników, jeden. Zamiast „restrukturyzacja" – „zmiany", „miał", a nie „posiadał" i tak dalej. Tata, a w wielu sprawach jest dla mnie wzorem, zawsze chwalił się, że pracę magisterską napisał na 35 stron.

***

Wojciech Szot: Jesteś autorką książki reporterskiej "Gdynia. Pierwsza w Polsce", poświęconej Gdyni. Teraz przyszedł czas na Bielsko-Białą. Skąd ten wybór?

Aleksandra Boćkowska: Pomysł na „Mozaikę" wyszedł od Narodowego Centrum Kultury. Gdy usłyszałam pytanie, czy nie chciałabym pojechać do Bielska-Białej, odpowiedziałam, że zawsze o tym marzyłam.

WSZ – O ilu miastach w Polsce jeszcze marzysz?

OB – Ha! Krajoznawczych marzeń mam sporo, ale nie sądzę, żebym chciała jeszcze pisać o jakimś mieście. Nad książką o Gdyni pracowałam kilka lat, co pozwoliło mi nieźle zrozumieć specyfikę miasta, znaleźć historie wcześniej nieopisywane. Z Bielskiem-Białą było inaczej. Tutaj miałam określoną objętość, a przede wszystkim dość morderczy deadline. Od razu wiedziałam, że nie będzie to stricte reporterska książka, a raczej opowieść o – skoro już o tym mówimy – marzeniach.

Gdynia i Bielsko-Biała są obiektami uczuć zarezerwowanych dla ludzi. Mieszkańcy je kochają, przyjezdni pożądają.

Nie zliczę, ile razy okazywało się, że ktoś z moich znajomych czy rozmówców ma z nimi związki albo odczuwa sentyment. Byłam ciekawa, skąd się biorą te opinie.

***

Cała rozmowa z jedną z moich ulubionych osób w polskim polu literackim - w moim miejscu pracy.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Ile fajerek w hecy?