Gazeta Wyborcza, Sándor Márai, Irena Makarewicz
[GAZETA WYBORCZA] ""Psia powieść" jest wspaniała. To lektura obowiązkowa nie tylko dla psiarzy"
Wspaniała jest ta książka!
***
Powieść o psie? To zawsze ryzykowny pomysł. Doskonale o tym wiedział trzydziestodwuletni Sándor Márai, gdy uznał, że "przez lata zgromadził już dostateczny materiał kliniczny o psach w ogólności".
W asekuracyjnym wstępie do "Csutory" pisze o tym pomyśle jako o "słabości", która "czasem dopada pisarzy (…), żeby swoją uwagę oraz intencję przenieśli z odwiecznego i wybitnego modelu – człowieka – na niższych rangą statystów dzieła stworzenia".
A jednak idzie taki pisarz na spacer, podczas którego z zadziwieniem – choć przecież zdarza się to nie po raz pierwszy – obserwuje, jak pies w magiczny sposób słucha swojego opiekuna. Jednocześnie zupełnie się nim nie przejmując. Gdy tak przygląda się tej dynamicznej relacji, już wie – będzie z tego powieść.
I oto jest. "Csutora. Psia powieść" ukazała się w 1932 roku i po niemal stu latach trafia do polskich czytelników w przekładzie Ireny Makarewicz.
***
"Ten kawałek futerka jest ciepły, a pod nim bije serce". Pan wie, że to niecodzienny prezent świąteczny, ale "prawdziwy, czterotygodniowy pudel" sprzedawany w budapesztańskim zoo ma coś w sobie. "Mały to nawet diabeł jest miły" – myśli, przyglądając się owemu "kawałkowi futra". Niedługo wyjdzie na jaw, że żaden to pudel, ale zanim nastąpi ten przykry moment konfrontacji, Csutora – bo tak piesek będzie się wabił – pozna mieszkanie Pana i jego rodziny.
***
Więcej o "Csutorze" piszę w moim miejscu pracy.
Skomentuj posta