Gazeta Wyborcza, Igor Mitoraj

[GAZETA WYBORCZA] "Wielka sztuka, luksus czy kicz? Jedni Mitoraja nie cenią, inni płacą za niego miliony"

"Karykatura", "kiczarz", "sztampa", "nadprodukcja". Krytycy są zgodni w ocenie sztuki Igora Mitoraja. Dlaczego rzeźbiarza pokochali Włosi i bogaci Polacy?

***

17 milionów euro. Tyle wydano na budowę Muzeum Mitoraja we włoskiej Pietrasancie. Otwarcie już na początku czerwca. Nowoczesna siedziba powstała na miejscu dawnej hali targowej blisko historycznego centrum miasteczka, w którym tworzył i zmarł polski rzeźbiarz.

Czy Polacy tłumnie ruszą zwiedzać muzeum rzeźbiarza, którego dzieła rodzima krytyka nazywa „karykaturą współczesnej sztuki"?

Sztuka Igora Mitoraja bije rekordy w polskich domach aukcyjnych, a przecież jeszcze kilkanaście lat temu protestowano przeciwko jej obecności w przestrzeni publicznej. Co się zmieniło?

***

Znakiem rozpoznawczym Mitoraja stały się nawiązujące do greckich i rzymskich wzorców monumentalne rzeźby ustawiane w prestiżowych, miejskich lokalizacjach. Miasta często kupowały rzeźby od artysty, by na stałe wpisać je w swój krajobraz.

Sztuka Mitoraj podobała się nie tylko włodarzom miast. W 2006 roku otrzymał zlecenie na wykonanie nowych brązowych drzwi oraz posągu Jana Chrzciciela do bazyliki Santa Maria degli Angeli w Rzymie, a w 2009 roku wykonał drzwi do kościoła jezuitów na warszawskim Starym Mieście.

(...)

Dopiero początek XXI wieku to triumfalny powrót Mitoraja do ojczyzny, który przyjechał do Polski „w aurze rynkowego sukcesu". Jego rzeźby wystawiano między innymi w Poznaniu, Krakowie i Warszawie.

„W historii współczesnej sztuki polskiej nie było artysty tak promowanego i fetowanego przez elity polityczne i ekonomiczne kraju, w którym sztuki bynajmniej nie stawia się na piedestale", pisał krytyk i historyk sztuki Paweł Leszkowicz.

***

– Niewiele myślałem w swoim życiu o Mitoraju. Może nie ten próg podatkowy, aby o nim myśleć – ironizuje w rozmowie z „Wyborczą" Aleksy Wójtowicz, jeden z najciekawszych krytyków sztuki z pokolenia urodzonego w latach 90. XX wieku.

– Nie, nie podobają mi się rzeźby Mitoraja – mówi Maria Poprzęcka, profesor historii sztuki. – Argument, że stoją w różnych publicznych i prywatnych miejscach na świecie, nie przekonuje, bo wiem, że ludzie łakną sztuki stwarzającej pozory „czegoś więcej".

– U Mitoraja nigdy nie znalazłam „tego czegoś" – mówi „Wyborczej" Justyna Stasiek-Harabin, historyczka sztuki prowadząca popularny blog o sztuce, Minerva.

– Mitoraj jest fenomenem, który wydaje się ciekawy tylko jako zjawisko społeczne, czyli to, jak odbierana jest jego sztuka - mówi Wojtowicz.

***

Dlaczego historia odbioru twórczości Mitoraja doskonale ilustruje przemiany, jakie zaszły w polskiej kulturze ostatnich trzech dekad?

O tym napisałem w moim miejscu pracy.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Wakacyjne morze Zofii Posmysz