Iskry, wywiad, Gazeta Wyborcza, Justyna Sobolewska
[GAZETA WYBORCZA] "Sobolewska o recenzentach książek: Trzeba wiedzieć, jak korzystać ze swojej pozycji władzy" - rozmowa z Justyną Sobolewską
Melancholijnie wyszła Justyna Sobolewska na zdjęciu Dawida Żuchowicza.
Nasza rozmowa jednak wcale nostalgiczna nie jest.
***
Wojciech Szot: W tym roku poniżej czterech gwiazdek oceniłaś w "Polityce" dwie książki. "Intermezzo" Sally Rooney, której dałaś trzy gwiazdki i "Orbitę" Samanthy Harvey. Laureatka Bookera dostała od ciebie dwie gwiazdki. Niewiele.
Justyna Sobolewska: - Wcześniej był jeszcze taki nieudany Twardoch „Powiedzmy, że Piontek". Wybieram książki, które chcę czytać, i o których będę pisać. O wielu książkach po prostu nie chce się pisać. Nie zatrzymują uwagi: na przykład debiuty, które wydają się zaledwie szkicem do książki, zbiory opowiadań podobne do wielu innych zbiorów. Takich książek nijakich wychodzi sporo.
Trzeba też wiedzieć, jak korzystać ze swojej pozycji władzy, bo czasem okazuje się to zagraniem nie fair. Część negatywnych recenzji wiele mówi o recenzencie, który chce zabłysnąć, a nie o książce. Nie cenię tekstów, w których recenzenci piszą głównie o sobie i o tym, że tylko oni mają rację. To dość żenujące, jeśli pamiętamy, że nasze czytanie jest uwarunkowane na różne sposoby.
Oczywiście w serwisach społecznościowych teksty typu: „literatura polska to dno" są lubiane przez algorytmy, które rozpoznają, gdy coś jest kontrowersyjne czy zwyczajnie bardzo wyraziste. Na szczęście jako recenzentka nie muszę karmić algorytmu.
***
Cała rozmowa - TUTAJ.
Skomentuj posta