wywiad, Gazeta Wyborcza, Duży Format, Iwona Demko
[DUŻY FORMAT] "Dla panów na uczelni byłam wyzwaniem. Przed wejściem do kaplicy zrobiłam kram z gadżetami waginalnymi" - rozmowa z Iwoną Demko
Czy skoro 80 procent osób studiujących na wyższych uczelniach artystycznych to kobiety to jest dobrze czy źle?
Pytam Iwonę Demko, rzeźbiarkę i profesorkę z krakowskiej ASP.
***
Iwona Demko: Wizerunek rzeźbiarza to wizerunek macho. I tu się zaczynało robić ciekawie. Macho w końcu powinien być zadowolony z tego, że kobieta wygląda „jak kobieta". Dla panów na uczelni byłam wyzwaniem, z którym nie zawsze sobie radzili. Grałam wizerunkiem. Chciałam wnieść w przestrzeń zdominowaną przez mężczyzn element kobiecy. Wnieść do przestrzeni profesjonalistów wartości przez nich pogardzane i nieszanowane. Jakiś czas później dowiedziałam się, że granie kobiecością w miejscach, gdzie nie jest ona szanowana, nazywa się femmenizmem.
(...)
WSZ - Można wychować feministę?
Iwona Demko - To bardzo skomplikowane. Chciałam. Ale zobaczyłam też, że czasem robię mu krzywdę. Jeżeli chce być akceptowany w gronie znajomych, kolegów, to nie może bezpośrednio głosić feministycznych haseł.
(...)
Gdy był w podstawówce i chciał przyprowadzić kolegę ze szkoły, przyszedł do mnie i poprosił, żebyśmy na czas jego wizyty pochowali waginy. Sprzeciwiłam się. Powiedziałam, że kolega na pewno nie będzie wiedział, co one przedstawiają. Syn się zgodził, kolega przyszedł, świetnie się bawili, wszystko było dobrze. Gdy wyszedł, usłyszałam: „No i wiedział". To znaczyło: „Będę miał w szkole przerąbane". Czasem trzeba się jednak dostosować do mainstreamu.
***
Całość dzisiaj w moim miejscu pracy.
Skomentuj posta