Wiesław Myśliwski, Gazeta Wyborcza, zmarli

[GAZETA WYBORCZA] "Nie żyje Wiesław Myśliwski. Żegnamy giganta polskiej literatury, dwukrotnego laureata "Nike""

Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor "Traktatu o łuskaniu fasoli" miał 94 lata.

***

"Urodziłem się na wsi i do czasu pójścia do szkoły średniej zdążyłem nasycić się chłopskim światem, który wówczas jeszcze istniał. Tego świata w zasadzie nigdy nie porzuciłem", mówił Wiesław Myśliwski w wykładzie "Pisarz do wynajęcia". Urodził się 25 marca 1932 roku w Dwikozach, wsi w ówczesnym województwie kieleckim.

Jego ojciec, Julian był oficerem, brał udział w wojnie 1920 roku, a po demobilizacji został urzędnikiem. Przed wojną Myśliwscy mieszkali w Starachowicach. Podczas okupacji niemieckiej razem z matką wrócił do rodzinnej wsi.

"Byłem świadkiem, jak wieszano chłopów za nieoddawanie kontyngentu – wieś musiała być przy tym. Moja matka miała czarne włosy, była dwa razy aresztowana jako Żydówka, przyprowadzała niemieckich żandarmów do swoich rodziców, żeby poświadczyli, że jest ich córką", opowiadał w jednym z wywiadów.

Julian Myśliwski zmarł w 1945 roku, gdy - jak mówił Myśliwski - "właśnie skończyła się wojna i nie wypadało już umierać".

Myśliwski: "Matka, zajmująca się po prostu domem, została całkowicie bez środków do życia, ze mną, trzynastolatkiem, i z moją trzyletnią siostrą. Było nam bardzo ciężko". Ojca wspominał jako człowieka łagodnego, wyrozumiałego i małomównego. Relacja z ojcem stała się jednym z najważniejszych motywów jego prozy. "Wrósł jak udręka w całe moje życie", przyznawał pisarz w jednej z rozmów.

Do liceum chodził w Sandomierzu. Po maturze przyszły laureat nagrody "Nike" zamierzał studiować budowę okrętów na Politechnice Gdańskiej. Nie dostał się jednak i wrócił na wieś. Do matki i ukochanej Wacławy, którą poznał jak miał siedemnaście lat. To dziewczyna namówiła go, by zdawał na polonistykę.

Studia nie były spełnieniem marzeń chłopaka z Dwikóz. "Potężnie mnie polonistyka nudziła. Chodziłem dużo do kina, grałem w karty, lubiłem się bawić, egzaminy, owszem, zaliczałem. Choćby ze względu na dziewczynę, zapaloną polonistkę", opowiadał. Ślub z Wacławą wzięli w 1956 roku. Przeżyli razem siedem dekad.

W grudniu 1955 roku Myśliwski i jego partnerka zaczęli pracę w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej (LSW). W jej znalezieniu pomogły kontakty matki, przed wojną działaczki Związku Młodzieży Wiejskiej "Wici", absolwentki uniwersytetu ludowego. "Była światłą kobietą mimo braku formalnego wykształcenia", mówił.

Mając dwadzieścia sześć lat Myśliwski został kierownikiem redakcji literatury współczesnej. Wtedy przyszła "odwilż", czyli liberalizacja ustroju. "Można było coś robić", komentował Myśliwski. W wydawnictwie pracował do 1976 roku. Doszedł do pozycji zastępcy redaktora naczelnego. W tym czasie LSW stało się jednym z największych polskich wydawnictw. Wydawało między innymi dzieła Stanisława Piętaka, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Tadeusza Nowaka czy Ernesta Brylla. Nakładem LSW - w 1973 roku - LSW ukazała się słynna "Konopielka" Edwarda Redlińskiego.

Myśliwski był także inicjatorem serii Biblioteka Poetów, w której ukazywały się wybory poezji najważniejszych polskich twórców, między innymi Wisławy Szymborskiej i Juliana Tuwima.

W 1975 roku został redaktorem naczelnym kwartalnika "Regiony". "Zaproponowałem całkiem nową i dość osobliwą formułę. Pismo miało prowadzić systematyczną refleksję nad tym, czym jest kultura chłopska. Intuicja podpowiadała mi, że lada moment ta kultura zacznie umierać. Uważałem, że jest to nierozpoznana przestrzeń w piśmiennictwie polskim i że tutaj kryją się wielkie możliwości natury estetycznej", mówił.

Myśliwski zadebiutował na łamach pracy w 1955 recenzją powieści Étienne de Greeff "Noc jest moim światłem", opublikowaną w „Tygodniku Powszechnym". Recenzje publikował między innymi w miesięczniku „Twórczość".

Miał 35 lat, gdy zadebiutował jako prozaik. Był to późny debiut, bo jak przyznawał w wywiadach, jako młody człowiek "nie miał ciągot pisarskich". "Sądziłem, że odnalazłem to, co chciałbym w życiu robić", mówił. Jednak podczas pracy w LSW zaczął rozważać, czy nie podołałby zadaniu.

Także Wacława Myśliwska w jednym z nielicznych wywiadów przyznawała, że pisanie powieści przez Myśliwskiego "w ogóle nie wchodziło w grę". Myśliwska: "Wyobrażałam sobie, że może jak się czasy zmienią, to zostanie profesorem, bo wiedziałam, że ma predyspozycje do czegoś większego. Wyobrażałam sobie, że będzie kiedyś bardzo dobrym naukowcem".

Debiutancką powieść, "Nagi sad" pisał w latach 1963-66. "Doprawdy nie wiem, jak to się stało", mówił. Pierwszy maszynopis książki nad którą pracował zniszczył. Myśliwski: "W 1966 roku urodził mi się syn. To spowodowało, że wszystko, co dotychczas nadłubałem, wyrzuciłem i w przeciągu sześciu miesięcy napisałem nową wersję".

"Nagi sad" ukazał się w 1967 roku nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego. Jej bohaterem jest - jak pisał Dariusz Kulesza w "Twórczości" - "wiejskie dziecko wracające z miasta, w którym zdobyło wykształcenie". Książka opowiada o zderzeniu młodego mężczyzny z wiejską niezmiennością i trwałością, którą reprezentuje szczególnie ojciec bohatera, analfabeta. Powrót na wieś, jak słusznie zauważa Kulesza, nie jest dla bohatera "Nagiego sadu" powrotem do dawnej, wiejskiej tożsamości, a do "tożsamości określonej przez wolę i miłość".

Myśliwski sprzeciwiał się egzotyzującej literaturze chcącej sportretować "chłopski los". "Nie ma czegoś takiego jak chłopski los. Tak jak nie ma losu szlacheckiego, mieszczańskiego czy innego. Los jest los", mówił w wywiadzie.

***

Cały tekst w moim miejscu pracy. Kierunek zwiedzania w komentarzu.

Skomentuj posta

Proszę odpowiedzieć na pytanie: Ile fajerek w hecy?