Posty dla taga: Zofia Sadowska

Czytaj post
Wojciech Szot, Dowody Na Istnienie, Zofia Sadowska, Wysokie Obcasy, Panna doktór Sadowska

Zofia Sadowska, bohaterka skandalu z 1923 roku. Polka, katoliczka, lekarka, patriotka i lesbijka

Poranna kawa z własnym, dużym tekstem w “WO” wcale nie smakuje lepiej. Moim kubkom smakowym obcy jest romantyzm związany z tego rodzaju wydarzeniami, co nie znaczy, że serduszko nie pika dziś radośniej.

W dzisiejszych "Wysokich Obcasach" znajdziecie mój obszerny portret Zofii Sadowskiej, lekarki oskarżonej w 1923 roku o uwodzenie pacjentek i kilka innych rzeczy. Wszystko to w imię obrony interesu narodowego. Zofia sama była patriotką i sporo dla kraju zrobiła, o czym dziś już nikt nie wie. Gdy w 1945 roku spisywała testament, pieniądze (o których nie wiedziała, że już są bezwartościowe)...

Czytaj post
Dowody Na Istnienie, instagram, Zofia Sadowska, Wysokie Obcasy, Panna doktór Sadowska

Instagram #855

Będę debiutantem. W kwietniu lub maju 2020 roku ukaże się w @dowodynaistnienie książka poświecona Zofii Sadowskiej. Kim była Zofia? Teaser książki już w sobotę w pewnym znanym magazynie, który od lat wychodzi w soboty. Polecam się. #zdaniemszota #dowodynaistnienie #pannadoktórsadowska #wojciechszot #biografia #reportaż #pisanina

Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Gru 4, 2019 o 11:40 PST

Czytaj post
Wojciech Szot, Dowody Na Istnienie, Zofia Sadowska, Panna doktór Sadowska

[Panna doktór Sadowska] Zapowiedź własnej książki

To szczególny dla mnie dzień i nie chodzi tu o fakt dotrwania do 33 roku życia, a możliwość oficjalnej zapowiedzi mojej książki.

“Panna doktór Sadowska” ukaże się nakładem wydawnictwa Dowody na Istnienie w kwietniu lub maju najbliższego roku!

---

Kiedy na początku mijającego już dziesięciolecia zaintrygowała mnie postać Zofii Sadowskiej, myślałem, że to detektywistyczna przygoda na rok, może dwa lata. Życie jednak krzyżuje nawet skromne plany i przez kolejne lata nie mogłem się od niej nie uwolnić. W tym roku dzięki pomocy kilku osób udało się oddać “maszynopis” do wydawnictwa. Nie ukrywam, że...