buforowanie, Znak, Tadeusz Konwicki
[BUFOROWANIE] Tadeusz Konwicki, "Klepsydra i kalendarz"
Konwicki jak zawsze w punkt. "Kalendarz i klepsydra" - niby o innych czasach, a jakże bliskie:
Konwicki jak zawsze w punkt. "Kalendarz i klepsydra" - niby o innych czasach, a jakże bliskie:
Nadeszły dzisiaj. I tak dźwigam w plecaku cały dzień. To jest zawód, w którym regularne wizyty na siłowni są bardzo wskazane. Ale zdjęć z siłki nie będzie, o nie. #zdaniemszota #waldemarbawołek #jelenakostiuczenko #joannarudniańska #miroslawtryczyk #marekšnidelka #beatakowalik #mova #afera #nisza #czarne
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Lut 6, 2020 o 8:07 PST
Coetzee przywraca wiarę w literaturę i to, że jest ona grą między tym co realne, a wyobrażone. Pomiędzy kryptocytatem, apokryfem a współczesną na wskroś powieścią obyczajową. Jestem ciekaw jak zostanie przyjęta "Śmierć Jezusa" (tłum. Mieczysław Godyń), bo chwilami jest to powieść nieznośna, przepełniona ludźmi, którzy nagle przystają i prawią morały, ale w finale to się pięknie układa. Więcej w lutym, bo do premiery jeszcze jakiś czas.
Kim jest Jane Goodall pewnie większość z was wie, ale na zasadzie obrazków z telewizji czy internetu plus kilku podstawowych wiadomości, dlatego książka Danuty Tymowskiej wydawała się być bardzo atrakcyjną propozycją, by poszerzyć naszą wiedzę o tej niezwykłej naukowczyni. Wydawała się, bo niestety autorce wyszła opowieść o tym jak nie pisać o Afryce. Nigdy i nigdzie już.
Co mi się nie podoba? Już pomijając nieciekawą opowieść i formułę sprawozdania z życia Goodall, to krew mi popsuły takie sformułowania jak notoryczne pisanie, że Goodall wyjeżdżała na “Czarny Ląd”, które to sformułowanie...
Aktualny stosik. Jutro o biografii Jane Goodall. A co u Państwa w lekturze. #zdaniemszota
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Sty 28, 2020 o 12:49 PST
Trzy dni czytałem złe powieści, tak się tym zirytowałem, że posprzątałem dzisiaj mieszkanie. Coetzee - w tobie ostatnia nadzieja na to, bym nie zaczął ukladać jutro książek na półkach. #zdaniemszota #johnmaxwellcoetzee #śmiercjezusa #znak #mieczysławgodyń
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Sty 25, 2020 o 10:52 PST
Poranek z Mario. A jaka jest wasza lektura na weekend? #zdaniemszota #mariovargasllosa #znak #zewplemienia #marzenachrobak
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Sty 18, 2020 o 2:18 PST
To była noc! Dominika! Brawo!!!
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Sty 14, 2020 o 3:47 PST
Rok temu Małgorzata Rejmer, w tym Dominika Słowik. Nastały czasy kobiet! #zdaniemszota #dominikasłowik #znak #zimowla #małgorzatarejmer #paszportypolityki @dominikaslowik
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Sty 14, 2020 o 12:12 PST
Jest w poezji Alicji Rosé coś mocno niewspółczesnego, pewna "poetyckość" odrobinę rzewna i w pierwszym czytaniu nadmiernie egzaltowana, zwłaszcza dla kogoś, komu najbardziej podobają się wiersze Marcina Świetlickiego czytane po pijaku. Jednocześnie w tej manierze poetyckiej tkwi talent liryczny sporej miary. Ciekawe poetyckie zjawisko. Musze sobie to przemyśleć.