“Dobrałaś mi się do skóry tą książką” napisałem autorce, bo uważam, że gdy ktoś napisze coś bardzo dobrego, to trzeba chwalić. Rejmer wraca i pokazuje, że potrafi napisać książkę trudną i pozbawioną ozdobników, ktore znamy z jej “Bukaresztu”. To może być dla was zaskoczeniem, ale przed nami książka trzymająca w bolesnym napięciu. Na światowym poziomie.
Nie wiem skąd się to u niej bierze. Połączenie narracyjnego konkretu z jakąś olbrzymią dawką czułości, zrozumienia, ciepła, którymi spowite są te historie. Im świat jest straszniejszy, im bardziej boli, tym bardziej Rejmer potrafi go opisać...