Czarne, buforowanie, Maggie Nelson, Kaja Gucio
[BUFOROWANIE] Maggie Nelson, "Argonauci"
"Argonautów" Maggie Nelson postawiłbym obok Fadiman, Solnit, Butler czy Sontag - książka formująca myślenie. Bardzo bardzo Państwu polecam, bo to złoto.
"Argonautów" Maggie Nelson postawiłbym obok Fadiman, Solnit, Butler czy Sontag - książka formująca myślenie. Bardzo bardzo Państwu polecam, bo to złoto.
Koniec kwarantanny, koniec czytania kryminałów Pasierskiego. Mam jednak nadzieję na kolejny tom, bo jest to pisarz dobry i mający chwilami ciekawe pomysły, choć trzeci tom to akurat najsłabiej mu chyba wyszedł. Ma też Pasierski jakąś niejasną dla mnie skłonność do rozkmin o cenach nieruchomości (tak w Beskidzie Niskiem jak i na warszawskiej Pradze) i uwag na temat boho-hipster-korpo-wegan młodych ludzi w Warszawie, czyli tak jakby swoich rówiesników. Autorzy kryminałów często zapominają, że są one - przez swoją dość jednak prostą i przewidywalną konstrukcję - całkiem czytelnym portretem...
Przyszło w tym - trudnym - tygodniu. O tym dlaczego trudny niedługo napiszę, bo doprowadzają mnie do wściekłości ciekawscy, którzy wszystko wiedzą lepiej. Pasierskiego zażyczyłem sobie hurtowo, bo koledzy zaświadczyli (@kierzniewski @michal_nogas ), że to się da czytać, a ja się polskich kryminałów panicznie boję. "Topiel" @cwiekjakub czytałem i we wtorek wam napiszę obszerniej jak dobra to jest książka (moim zdaniem pierwsza dobra książka Ćwieka), @maxcegielski się powolutku wchłania i mam mieszane uczucia (tempo to jednak jest tu indyjskiego upału). Państwo co by przeczytali ze stosiku?...
Ciąg dalszy przegladu książek nominowanych do Nike. Książka Moniki Sznajderman jest z wielu powodów intrygujaca, choć nie ze wszystkim tu się można zgodzić, a nie każdy opis był potrzebny. Mimo to wyszedł tekst otwierający na nowe perspektywy, intrygujący.
---
„Pusty las” jest autobiografią, w której oczywiście znajduje się miejsce na anegdotę, jak choćby ta o powstaniu Wydawnictwa Czarne, ale więcej uwagi Sznajderman poświęca opisowi świata, który ją otacza i śledzeniu jego przeszłości. W komiksie „Tutaj” Richarda McGuire’a czytelnik na każdej stronie widzi tę samą przestrzeń, zmieniają się...
Że to mądra i ważna książka, to już pisałem. Ale nie wiedziałem, że taka ladna! Fantastyczna okładka (obwoluta!) i elegancki format. "Poufne" już na mojej półce, mam nadzieję, że u Państwa również (choćby wirtualnej). #zdaniemszota #mikołajgrynberg #poufne #czarne
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Cze 18, 2020 o 11:10 PDT
"Znalazłem swój głos, choć nie wiem na jak długo mi on starczy", mówi Mikołaj Grynberg w podcaście z okazji premiery "Poufnych", powieści o miłości i lęku, przy tym pełnej humoru.
"Mam nadzieję, że czytelnicy w "Poufnych" znajdą coś, co znają ze swoich rodzin, coś uniwersalnego". Zapraszam do posłuchania mojej rozmowy z Mikołajem Grynbergiem i szukania uwersalizmów w "Poufnych"
Szukaj także na Spotify.
“Pisz mi tak jeszcze”, chciałbym wykrzyczeć po lekturze “Poufnych”. Jest tu takie korzystanie z pisania, które otwiera czytelnikowi serducho, przy okazji nie traktując go zbyt brutalnie. Operacja na otwartym sercu ale robiona przez całkiem wesołego i przekornego chirurga.
“Poufne” Mikołaja Grynberga to zbiór opowieści, które choć zazębiają się ze sobą tworząc wielowarstwową opowieść o żydowskim doświadczeniu w powojennej Polsce, to mają w sobie coś kubicznego, jakby każda z nich mogła żyć własnym życiem i opowiadała inne losy. Bo choć nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, by odkryć, że...
Tej nominacji do Nike nie jestem jednak w stanie zrozumieć, bo “Srebro ryb” to marny esej, w dużej mierze będący - czego autor nie ukrywa - zlepkiem kilku tekstów połączonych na siłę w jedną opowieść. Ichtiologiczne rozważania Środy zaskakują swoją płycizną, naiwnością i horyzontem jakby zamulonym.
Autor opisuje swoją fascynację rybami i ich łowieniem. To zrozumiałe hobby i dość popularne, ale bardzo brakowało mi w tej książce jakiejkolwiek refleksji Środy nad tym choćby, że te ryby są zwyczajnie zabijane. Nie domagam się wegańskich refleksji i przepisów na karpia z seitanu, ale pisanie, że...
Mikołaj Grynberg napisał książkę, w której są akapity, których się długo nie zapomina. Brutalnie szczera, bolesna, pełna wisielczego humoru i grozy. Do dykcji autora chwilę trzeba się przyzwyczaić, na początku robi wrażenie zbyt prostej, jakby nadmiernie anegdotycznej, trochę nastawionej na wic, ale później śmiech grzęźnie w gardle. Rozmawiam z autorem we wtorek. Jestem przerażony.