Irena Tuwim, Wiersz na dobrą noc
[WIERSZ NA DOBRĄ NOC] Irena Tuwim, *** ("Wypoczywamy z Bogiem...)
Irena Tuwim dla Państwa dzisiaj. Nie jest to może wybitne osiągnięcie poetyckie, ale wiersz ładny i feministyczny. Taki w sam raz na piątkową noc.
Irena Tuwim dla Państwa dzisiaj. Nie jest to może wybitne osiągnięcie poetyckie, ale wiersz ładny i feministyczny. Taki w sam raz na piątkową noc.
Michał Śledziński i Wojciech Szot rozmawiają o komiksach
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)
Byłem wydawcą pierwszego pełnometrażowego komiksu Gosi Kulik, więc mogę być trochę nieobiektywny w ocenie “Poczwarek”. A ta ocena jest prosta - mistrzostwo. Kulik dla polskiego komiksu jest - tak mi się przynajmniej wydaje wciąż podpatrując jak nudno tam jest - wyzwaniem. Bo jej styl rysunkowy jest niezwykle wyrazisty, ale też odległy od przyzwyczajeń czytelniczych - płaskie, duże wielokolorowe ilustracje na wyrazistym, jakby ceratowym tle (choć miały być to kafelki) sprawiają, że blisko jej do Roz Chast, gdyby ta częściej kolorowała swoje dzieła i odrobinę je przeskalowywała. Treść jest...
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)
Dzisiaj rocznica śmierci Broniewskiego, co zawsze jest dobrą okazją do przypomnienia, że był to wspaniały liryk. Trudny to poeta dla pamięci historycznej, zwłaszcza w ostatnich latach niewygodny i - co pokazuje ostatni wybór w PIWie - wciąż poddawany ostrej cenzurze. Miewał momenty słabsze, ale był wielkim poetą, jak nie musiał.
Jest rok 1786. Trzy lata po rozstaniu z mężem, “wolna jak ptak” (sama tak napisała), lady Craven, a za jakiś czas margrabina von Brandenburg-Ansbach-Bayreuth, zatrzymuje się w drodze z Petersburga do Sewastopolu w okolicy pewnej tatarskiej wioski. Wieś była kręgiem szałasów, tworzących na tle majestatycznej przyrody obraz “prymitywnego stanu świata”, jak się wyraziła lady w pamiętniku. Co robi lady Craven po przyjeździe na tatarski step, lekko skonsternowana brakiem higieny wśród mieszkańców wsi? “Zatrzymałam się tam i zrobiłam herbatę”. Tak się wprowadza cywilizację między “dzikich”! I...
Czas na kolejną polecajkę prezentową. Przypomnę tylko, że za żadną z nich nikt nie zapłacił, choć zdarzyło się sytuacja odwrotne - duże wydawnicywo wydawnictwo kazało mi zapłacić za zrecenzowanie ich książki, tzn zaproponowało, żebym ją kupił z rabatem. Kuriozalność tej sytuacji wzrosła w tym tygodniu, bo dostałem od tego wydawnictwa kartki świąteczne. Odesłałem. A teraz czas na książkę, której nigdy bym nie odesłał - “Rewizje” Dyby i Lacha, czyli pary Dyba Lach i Adam Lach. Nie mam pojęcia czy można go gdzieś jeszcze dostać, ale dla chcącego nic trudnego i jak was znam, za chwilę w...