Posty w kategorii recenzja

Czytaj post
Agora, Aga Zano, Lisa Taddeo

[RECENZJA] Lisa Taddeo, "Zwierzę"

To była ciekawa i nieoczywista przygoda. Wiem, że Taddeo nie jest dla każdego, bo nie jest łatwo zrozumieć bohaterkę jej debiutanckiej powieści. I można uznać, że się nie chce jej rozumieć. Sama nas do tego prowokuje. Kilka akapitów na ten temat poniżej. --- Kto czytał “Trzy kobiety” Lisy Taddeo ten wie, że amerykańska pisarka dysponuje nie tylko świetnym warsztatem reporterskim, ale i literacką sprawnością, która już w jej debiutanckim reportażu sprawiała wrażenie raczej powieściowej, niż tej przynależnej do literatury non-fiction. Dlatego nie dziwi fakt, że druga książka Taddeo jest...

Czytaj post
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Joanna Bednarek

[RECENZJA] Joanna Bednarek, "Próba"

Stałe czytelniczki i czytelnicy tego miejsca mogli zauważyć w ostatnim czasie, że mało tu polskiej literatury. Przyłapuję się ostatnio na niechęci do czytania tego, co nasi pisarze i pisarki mają nam do powiedzenia. To, czego najczęściej potrzebuję teraz od literatury, czyli pokazywania mi światów, których nie mogę sobie wyobrazić (a jak pisał Świetlicki - “mam wyobraźnię, więc sobie wyobrażam") polska literatura daje mi bardzo rzadko. Jak macie jakieś pozytywne przykłady z ostatnich miesięcy, to wrzucajcie w komentarzach.

Na szczęście wciąż są takie autorki jak Joanna Bednarek, która w...

Czytaj post
Wydawnictwo Poznańskie, Tomasz S. Gałązka, Empik, Jesmyn Ward, Książka Tygodnia

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Jesmyn Ward, "Linie krwi"

Tym razem piszę o debiutanckiej powieści Jesmyn Ward, pisarki chyba wciąż zbyt mało w Polsce znanej, choć to jej trzecia już przełożona na polski książka. --- Czy życie czarnych chłopaków z Bois Sauvage jest zdeterminowane przez warunki społeczne i polityczne, czy jednak “amerykański sen” istnieje? Pisarstwo Ward, które dobrze znamy z jej dwóch kolejnych powieści - “Zbierania kości” i “Śpiewajcie, z prochów śpiewajcie” jest naznaczone tym pytaniem. Czasem zazdroszczę Amerykanom tych fantastycznych debiutów, ale trzeba pamiętać, że zupełnie inaczej wygląda za oceanem praca z...

Czytaj post
W podwórku, Krzysztof Jarosz, Amal Sewtohul

[RECENZJA] Amal Sewtohul, "Made in Mauritius"

Książkowe stosiki mam podzielone na specjalne podgrupy i jedną z nich jest ta z “książkami na wakacje”. Królują w niej tytuły “lotniskowo-pociągowe”, a więc te, które opowiadają o świecie, do którego dostęp mam tylko dzięki literaturze. Dlatego na ostatni wyjazd wziąłem ze sobą powieść Amala Sewtohula, “Made in Mauritius” w przekładzie Krzysztofa Jarosza. Wizja lektury książki o Chińczyku mieszkającym w kontenerze na oceanicznej wyspie podczas siedzenia w terminalach lotnisk była mi jakże radosną. I w końcu się udało. No i jaka to jest dobra powieść, powinniście Państwo sięgnąć, a zaraz Wam...

Czytaj post
Agora, Dariusz Żukowski, Ta-Nehisi Coates

[RECENZJA] Ta-Nehisi Coates, "Wodny tancerz"

“Moją siłą była pamięć, a nie rozsądek”, kilka razy powtarza Hiram, bohater pierwszej powieści Ta-Nehisiego Coatesa, autora m.in. rewelacyjnego eseju “Między światem a mną” (tłum. Dariusz Żukowski). I o pamięci - dużo bardziej niż o braku rozsądku - jest to powieść.

“Wodny tancerz” (także przekład Żukowskiego) to intrygująca, choć miejscami zbyt uproszczona i pośpieszna opowieść o losach czarnych niewolników w Stanach Zjednoczonych w pierwszej połowie XIX wieku z odrobiną fantastyki. Odrobiną, ale jakże istotną.

“Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić”, mówi Hiram, bohater i narrator...

Czytaj post
Jacek Giszczak, Gazeta Wyborcza, Cyranka, David Diop

[GAZETA WYBORCZA] [RECENZJA] David Diop, "Bratnia dusza"

“Banania” to popularny we Francji napój o smaku czekoladowym. Skład: kakao, mąka bananowa, miód, cukier i zboże. Od 1915 roku, decyzją producentów, logiem “Bananii” była twarz czarnego mężczyzny w czerwonej szasziji z pomponem, tradycyjnym dla Senegalu nakryciu głowy.

“Banania”, jak głosił plakat, była "Y'a bon", co znaczy "To dobre". Miał tak - po spróbowaniu “Bananii” - wykrzyknąć ranny senegalski żołnierz, który został przeniesiony na tyły frontu i zatrudniony w fabryce produkującej bananowy proszek. W rzeczywistości slogan został wymyślony przez twórcę napoju, Pierre’a Lardeta, a jego...

Czytaj post
Sonia Draga, Tomasz Pindel, Claudia Piñeiro

[RECENZJA] Claudia Pineiro, "Katedry"

“Nie wierzyłam w Boga. Przekonałam się o tym w tej chwili, kiedy poinformowano mnie o znalezieniu ciala mojej młodszej siostry Any”, mówi Lia, jedna z bohaterek kryminału Claudii Pineiro (tłum. Tomasz Pindel). I - poza tradycyjnym pytaniem “kto zabił” - właśnie o związkach między religią a życiem - traktują “Katedry”. Chwilami może nadto publicystyczna to powieść, w której bohaterowie mają bardzo dużo czasu by myśleć o swojej życiowej drodze do Boga lub do uznania jego nieistnienia, ale jednak wciągająca i trzymająca w dobrze dawkowanym napięciu. Niestety z kryminałami mam tak, że choćby...

Czytaj post
Jerzy Kozłowski, Prószyński i S-ka, Rumaan Alam

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Rumaan Alam, "Zostaw świat za sobą"

Bardzo atrakcyjnie brzmi już sam tytuł tej książki, bo kto by nie chciał czasem zostawić świata za sobą? Tylko, co wtedy? Samotność na bezludnej wyspie wydaje się być atrakcyjnym pomysłem na dwa dni, nie na dożywocie. Rumaan Alam w fascynującej powieści przełożonej przez Jerzego Kozłowskiego pokazuje, jak byśmy się zachowywali, gdyby rzeczywiście przyszło nam porzucić życie, jakie znamy.

Przyznaję, że zasadniczo nie mam czytelniczego serduszka do opowieści w rodzaju „świat się kończy”. Wyobraźni autorów często nie starcza na wniesienie do tego rodzaju literatury czegoś ciekawszego, niż...

Czytaj post
Wielka Litera, Patryk Gołębiowski, Jose Luis González Macías

[RECENZJA] Jose Luis González Macías, "Światło na krańcach świata. Mały atlas latarni morskich"

Uwielbiam je. Nadmorskie wieżowce zbudowane zanim uznano, że można nadmorski krajobraz upstrzyć wielkimi hotelami czy potworkami w rodzaju Sea Towers w Gdyni. Wybrzeże z latarnią morską wygląda dostojniej i bezpieczniej. Jak pisze Jose Luis González Macías są przedstawicielkami architektury “niemożliwej”, powoli konają, ich blask wygasa, a “ciała kruszeją”. Przewodniczki dla zbłąkanych i tych mniej zagubionych przypominają raczej o przeszłości, niż patrzą w przyszłość. Z braku potrzeby pielgrzymek do miejsc sakralnych ich odwiedzanie bywa dla mnie - i pewnie nie jestem w tym odosobniony...

Czytaj post
Ośrodek KARTA, Jens Orback, Justyna Kwiatkowska

[RECENZJA] Jens Orback, "Gdy inni świętowali zwycięstwo. Historia mojej matki"

“Historia żyje w nas wszystkich. Świadkowie wojny i ich dzieci tworzą misterną sieć o drobnych oczkach, która oplata całą Ziemię”, pisze szwedzki dziennikarz i polityk, Jens Orback w książce “Gdy inni świętowali zwycięstwo. Historia mojej matki” (tłum. Justyna Kwiatkowska). Historia może żyć w nas przez lata i rzucać długi cień na codzienność, ale czasem warto i trzeba ją komuś opowiedzieć. Orback, syn Niemki, której rodzina od pokoleń mieszkała na Pomorzu przez lata domyślał się, że w przeszłości jego rodziny kryją się tajemnice, które rzutują jego życie. Zarówno to czego doświadczyła...