Marcin Świetlicki, instagram, zdaniem_szota
Instagram #864
Jest to idealny dzień na ten wiersz. #zdaniemszota #marcinświetlicki #nieidźdopracy #nicowanie
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Gru 23, 2019 o 12:19 PST
Jest to idealny dzień na ten wiersz. #zdaniemszota #marcinświetlicki #nieidźdopracy #nicowanie
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Gru 23, 2019 o 12:19 PST
Przedświąteczna pora podsumowań i podchoinkowych propozycji prezentowych to świetny czas, by przypomnieć też o tym, co w danym roku zrobiło na nas wrażenie. Zatem dzisiaj kilka książek i zjawisk, które mnie w mijającym roku szczególnie ucieszyły. To też oczywiście lista możliwych prezentów, ale to już chyba tylko dla tych bardzo spóźnionych.
1. Nobel dla Olgi Tokarczuk to na pewno najważniejsze wydarzenie mijającego roku. Wielkie emocje, radość i tysiące poruszonych czytelników/czytelniczek. Przy okazji nagrody polskie władze kolejny raz potwierdziły brak klasy, a prasa nieprzejęta apelem...
Kiedy Ci smutno i źle Barnesa kup se. Jak to jest wspaniale wydane! Obwoluta, wyklejki, zakładka, piękny papier i świetny skład. Nie rozumiem dlaczego Świat Książki wydając kolejne książki tego wspaniałego pisarza (za co chwała) ma w d**** estetykę wydania i pewnie dalej raczyć nas będzie tymi okropnymi okładkami (a i tłumaczeniami też niezbyt udanymi). Wiem, wiem - rynek chce tanich wydań, ale może jednak... Tak czy inaczej, moje "święta" jak zawsze upłyną na rytualnym odczytaniu "Morderstwa w Boże Narodzenie" Agathy Christie i kolejnym Barnesie. To jakieś pocieszenie w ten nieprzyjazny czas.
Dalej zastanawiacie się nad świątecznymi zakupami i książkowymi na nie pomysłami? W tym roku patronowałem dwóm tytułom i każdy z nich z pewnością nadaje się “pod choinkę”. Zabawnym widzę fakt, że obie mają kolorystycznie podobne do siebie okładki i obie opowiadają o wielkich dramatach, najwyraźniej pasuję do nielekkich opowieści. “Koniec z Eddym” Edouarda Louisa (tlum. Joanna Polachowska) to oparta na autobiograficznych motywach historia dorastania w przemocowym, homofobicznym społeczeństwie i mocna wiwisekcja osobista. Świetnie napisana, wciągająca opowieść, a że wielki dramat? Myślę,...
O tej porze przeważnie publikuję tu „wiersz na dobrą noc”, a ponieważ czas podsumowań, to myślę, że pora na kilka słów o tomie poezji, który zrobił na mnie największe wrażenie w tym roku. „Dziecko z darów” Justyny Bargielskiej to poruszająca opowieść o rodzicielstwie, które jest doświadczeniem zacierającym granice pomiędzy realnością, a fantazją, gdzie trzeba być uważnym, bo poszukiwanie króliczka pod łóżkiem może się przeciągnąć na wiele lat. Bargielska podobnie jak w „Bach for my baby”, który to tom uważam za wybitny i jeden z najlepszych, jakie w życiu czytałem, pokazuje...
Zawsze to trochę kłopot, gdy prawie w tym samym czasie wyjdą dwie książki na ten sam temat. Gdy wyszła książka Joanny Kuciel-Frydryszak pisałem, że los służących był jak “niewolnictwo w białych rękawiczkach” i po książce Urbanik-Kopeć należy to powtórzyć - służące były traktowane jak przedmiot używany do mometu aż się popsuje. Reperowanie nie miało sensu, a ich sytuacji nie byli w stanie poprawić nieliczni publicyści i publicystki, którym na losie służby zależało.
Opowieść Urbanik-Kopeć jest najciekawsza jednak nie w przedstawieniu polemik wokół zawodu sprzątaczki, a ukazaniu społecznego tła...
Wszystkim oburzonym tym, że Olga Tokarczuk powiedziala, że Polska to kraj z przeszłością kolonialną, dedykuję ten fragment książki pana Załęckiego z 1925 roku. Kolonizacja kresów była dla polskich narodowców wtedy czymś oczywistym, szkoda że dzisiaj nie przypominają sobie swojego niechlubnego dziedzictwa. Nie ma tu mowy o Brazylii czy Angoli, a o "pełnej polonizacji Polski" "polskim elementem". Droga prawico, przypomnij to sobie, sobie.
Co kupić pod choinkę, pytacie w listach. Zatem kilka podpowiedzi, bo przecież jeszcze jest trochę czasu. Jeśli chcecie kupić coś dla osoby, która jest zirytowana/zła/wściekła na otaczającą nas rzeczywistość, to prezentowany pakiet… nie ułagodzi skołatanych nerwów, ale pomoże na pewne sprawy spojrzeć inaczej. Książka Kłosińskiej i Rusinka (świetna okładka Joanny Rusinek) to obszerny leksykon pojęć “dobrozmianowych”. Znajdziecie tam “imposybilizm”, “gender”, “element animalny”, czy wykład o słowie “plus”. Od hasła autorka i autor wychodzą do opowieści o ostatnich latach i językowych...
Wczoraj pisałem o dziesięciu najciekawszych moim zdanie polskich książkach roku, przypominam zatem o… KSIĄŻCE ROKU. Książka Nowickiego to lektura na długie, spokojne godziny podczas których nikt nam nie będzie przeszkadzał, bo wymaga skupienia i uważności. Napisana pięknym językiem jest smutna i melancholijna, a jednocześnie ma w sobie coś przygodowego. Zaskakująca opowieść o chorobie, pragnieniach, szaleństwie i historii. “(...) drążę korytarze w ciemnościach i sam się ciemnościami zarażam. Wpycham się w ziemię, w tunele, w piwnice, wysysam złe soki, gorzkie”, mówi o swojej podróży...
Jaka to jest przerażająca lektura, mimo słownikowo-leksykonowej formy. @michalrusinek - cieszę się Twoja nowa książką, ale wolałbym, żebyśmy kiedyś mogli ją traktowac tylko jako archiwalny dokument o złych czasach. Ale wiem, że to tylko (nie)pobożne życzenie. Wiem... #zdaniemszota #michałrusinek #katarzynakłosińska @wydawnictwoznakpl
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Gru 17, 2019 o 2:23 PST