Wydawnictwo Poznańskie, Robert Sudół, instagram, Marlon James, Aga Zano, zdaniem_szota, Bernardine Evaristo, Echa
Instagram #1077
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)
“Ne mutlu Türküm diyene” - “jakże szczęśliwy jest ten, kto może się nazywać Turkiem”, mówił Mustafa Kemal Atatürk i przez lata cytat ten pozwalał na zapomnienie o tym, że kemalistowskie reformy przeprowadzane w ekspresowym tempie i bez - jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli - konsultacji społecznych, to nic innego jak przemoc. O tym, jak Turcja - w pewnym stopniu nawet i słusznie - wraca do dawnych czasów, jak szuka swoich źródeł i jakie są tego konsekwencje dla milionów mieszkańców tego kraju, pisze Agnieszka Rostkowska w reportażu, który jest poprawny, co nie jest słowem szczególnie pochlebnym.
To już druga książka będąca - w jakimś stopniu - efektem konkursu Wydawnictwa Poznańskiego na projekt książki reporterskiej. Wydawnictwo daje 15 tysięcy, co jest naprawdę dobrą kasą (choć jak sobie podzielimy przez czas pracy potrzebny…, no ale to już jest patologia w ogóle polskiego rynku książki, że pracujemy za grosze, bo to przecież prestiżowo mieć książkę, a reportaży nikt już prawie nie publikuje, więc wszyscy robią książkę za książką), a autor/ka ma dzięki temu trochę mentalnego luzu i może popracować nad książką. O tyle wstępu, przydługo mi wyszło, ale już przechodzimy do...
Przeglądam książkowe zapowiedzi na najbliższy rok, choć kątem oka spoglądam na stertę książek z 2020, które czekają na lekturę i to wszystko zaczyna mnie przerażać. Ale rynek książki ma to do siebie, że chyba tylko w styczniu mamy krótką przerwę, a później startujemy. Mógłbym wymienić dziesiątki ciekawych tytułów, które zaplanowano, ale pozwolę się ograniczyć do wspomnienia tylko o kilku, na które czekam bardziej niż na inne. Zatem na pewno przeczytam w tym roku: luty 2021 - Rebecca Solnit, "Matka wszystkich pytań, tłum. Barbara Kopeć-Umiastowska, wyd. Karakter marzec 2021 - Kacper...
Cytat na wieczór, bo ja się niezbyt ekscytuję amerykańskimi wyborami, ale rozumiem podniosłość momentu - zwłaszcza mam tu na myśli prezydentkę-elektkę. Państwo świętują?
Lektura na dobrą noc. A Państwo kibicują, czu jednak czekają do poranku? Pamiętajcie, że jak pisała Noblistka oni "Nienawidzą naszego węgla (...) Nienawidzą tego, co już jest/ Nienawidzą wszystkiego, co będzie". Szymborska dodawała, że nienawiść kierują wobec okien i kwiatów w nich, lasów i ciszy leśnej a nawet szkół wypełnionych wesołymi dziećmi. Co od razu przypomina mi Broniewskiego i jego "prędzej, górniku, prędzej/ węgla pokłady rąb/ w twojej kopalni, na twym chodniku/ staje ojczyzny zrąb". Cóż, Broniewski (w innym wierszu) miał nadzieję na to, że obalimy stary porzadek "od Chin po...
Kurierzy go nienawidzą. Książki odebrane w 24h. I co? Calvino pyta "Po co czytać klasyków", a na to pytanie odpowiedź chętnie poznam później, o "Kresach" to ja chętnie ale może jakoś zimą, o Turcji zawsze ale chwilowo czytam o Birmie. Na szczęście przeczytałem już Bennett i będę wam o niej pewnie jeszcze dziś pisał. Do tego "Betonoza" Jama Mencwela, wiersze Marcina Niewirowicza pod cudownym tytułem "Wszystkie ptaszki, które miałem w garści" i Gréty Wątór, "Namieninô". Zamieniam mieszkanie w pieczarę z książkami. Przysypię się nimi i prześpię ten czas, kiedy na usta ciśnie mi sie tylko...
Jest to opowieść wciągająca i robiąca wrażenie sprawnością opisu detali, ale jednak nadmiernie czytelna w warstwie ideologicznej, przez co stawała się irytująca. Nie da się jednak Sarze Moss odmówić ciekawego pomysłu na opowieść, dobrego researchu do książki i tego, że autorka potrafi trzymać czytelnika w napięciu. Historia w szybkim skrócie. Miejsce akcji - okolice muru Hadriana. Czas akcji - współczesność, w okolicy są supermarkety i ludzie mają internet. Sytuacja - studencki obóz “archeologii doświadczalnej”. Do grupy studentów pod opieką profesora Slate’a dołącza rodzina fascynata...
Jadąc na urlop pomyliłem „Życie Sus” Jonasa T. Bengtssona z “Poparzonym dzieckiem” Stiega Dagermana (tłum. Justyna Czechowska) i nie żałuję, bo przeczytałem coś, co wydaje się być współczesną wersją “Dzieci z Dworca ZOO”, ale bez topornego moralizatorstwa, w innych dekoracjach, kilkadziesiąt lat później i w innym społeczeństwie. Czyli właściwie całkiem inna książka, ale jednak wyczuwałem w sobie to samo napięcie, które miałem jako wczesny nastolatk czytający dokumentalną książkę Kai Hermann i Horsta Riecka.
Sus ma dziewiętnaście lat, brata w śpiączce, ojca w więzieniu, mieszkanie w bloku i...
Tak mi można pisać! Jutro kilka słów o książce Bengtssona, którego na urlop wziąłem myląc z Dagermanem. I NIE ŻAŁUJĘ. #zdaniemszota #jonastbengtsson #wydawnictwopoznańskie #iwonazimnicka
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Lip 19, 2020 o 10:37 PDT
Domyślam się, że nie chodzi tu o oparzenie słoneczne. Będzie czytane. Marze o długiej podróży pociągiem, by w spokoju właśnie przeczytać tego rodzaju dzieło. #zdaniemszota #stigdagerman #wydawnictwopoznańskie #justynaczechowska
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Lip 1, 2020 o 1:43 PDT