Posty o gatunku literackim: proza obca

Czytaj post
Znak, Arturo Perez-Reverte, Joanna Karasek

Arturo Perez-Reverte, "Misja Encyklopedia"

Pamiętacie te czasy, gdy nie mogliście się oderwać od lektury przygód trzech muszkieterów? Ja jeszcze pamiętam, chociaż powoli zerkam na preparaty poprawiające pamięć w pobliskiej aptece, to Milady nie zapomnę. Były to czasy, gdy człowiek nie musiał jeszcze się za chlebem uganiać i mógł wakacyjne dupogodziny spędzać z książką w łapach i wypiekami na twarzy. Nie pamiętam ile razy przeczytałem powieść Alexandre’a Dumasa, ale oceniam się na trzy powtórzenia. Cykl o trzech muszkieterach to jedno najlepszych dzieł z kategorii “płaszcza i szpady”, które jako dziecię wertowałem. Przyznać się muszę...

Czytaj post
Instytut Wydawniczy PAX, Francois Mauriac, Marek Chamiec

Francois Mauriac, "Święta Małgorzata z Kortony"

To teraz jak na spowiedzi (czy podczas wizyty u terapeuty) - kto z was czytał książki zgodnie z kluczem noblowskim? Kochani? Kochane? Widzę kilka nieśmiało podniesionych rączek, nie bójcie się, pan redaktor również próbował tego dokonać i niestety mu się udało w młodości. Teraz ma trzydzieści lat i czasem zaskakuje w towarzystwie rzucając od niechcenia: “Ach, Sillanpää? Czytałem “Nabożną nędzę”, pamiętam jak dziś” ( nic nie pamiętam poza tytułem, ale nie mówcie nikomu). Pamiętam, była to przyjemność, której nie chciałbym drugi raz sobie serwować. Za to moi kochani przyjaciele, tacy co to...

Czytaj post
Julian Barnes, Dominika Lewandowska-Rodak, Świat Książki

Julian Barnes, "Pedant w kuchni"

To nie jest wpis sponsorowany, ani nawet z umyślnym lokowaniem produktu, to jest wpis zrodzony z miłości do kuchni (gdy nie muszę w niej przebywać) i miłości do ludzi, którzy dostarczają mi pożywienie.

“Przecież ja nie mam kuchni!” powiedziała patrząc się na mnie niewinnie, przekonana, że w to uwierzę. Nie dałem się zbić z tropu, choć wyobraziłem sobie jak zmęczona po wydaniu kolacji na pięćdziesiąt stolików wraca do mieszkania, a tam tylko czajnik elektryczny, jeden garnek, jeden nóż i dwa talerze. Ale nie, jeszcze nie zamieniliśmy się mieszkaniami, nasza znajomość, choć już wieloletnia,...

Czytaj post
Piotr Grzegorzewski, Kati Hiekkapelto, Ringier Axel Springer

Kati Hiekkapelto, "Bezsilni"

Kilka dni temu okazało się, że Remigiusz Mróz wydawał książki udając autora kryminałów z Wysp Owczych. Nie wstrząsa mną ta informacja, bo autorów ukrywających się za pseudonimami mamy na pęczki - jakby poszperać w biogramach pisarek literatury lekkiej i “kobiecej”, to okaże się nawet, że bywają wśród nich faceci (drugie życie V.C. Andrews czy Lovecraft jako Zaelia Bishop), a jeden autor potrafi czasem obsłużyć nawet dwa-trzy pseudonimy.

Mimo tej świadomości, jakaś niepewność wdarła się do mojego czytelniczego serduszka w kwestii biogramu Kati Hiekkapelto, której kryminał “Bezsilni” (tłum....

Czytaj post
Sławomir Studniarz, Świat Książki, Toni Morrison

Toni Morrison, "Najbardziej niebieskie oko"

"Najbardziej niebieskie oko" Toni Morrison jest - jak można na Wiki przeczytać - debiutem literackim przyszłej noblistki. Jak ja bym chciał więcej czytać takich debiutów! W mojej karierze czytelniczej, która w zakresie świadomym trwa już jakieś 25 lat (od czasu lektury "Puc, Bursztyn i goście") Toni Morrison pojawiała się i znikała, nigdy nie zagościła w moim serduszku na dłużej. Obiecuję to zmienić, gdyż prezentowana tu książka to dzieło doskonałe, nie dość że opowiada o czymś, co jest dla mnie ciekawe (i ideologicznie dobre), robi to w sposób, który sprawia, że się budzę i chcę więcej. To się po prostu świetnie czyta!

Czytaj post
Wydawnictwo Literackie, Richard Flanagan, Robert Sudół

Richard Flanagan, "Klaśnięcie jednej dłoni"

Dzięki “Ścieżkom północy” Richard Flanagan triumfalnie wrócił do łask wydawców w Polsce, ukazała się ponownie - dość przeciętna moim zdaniem - “Księga ryb Williama Goulda" oraz do tej pory nieznane - "Pragnienie" i “Klaśnięcie jednej dłoni”, o którym dzisiaj kilka słów.

Świat nie jest sprawiedliwym miejscem, to wiemy od dawna, a na przykładzie Flanagana możemy się o tym przekonać po raz kolejny. Otóż przez los obdarowany został on biografią, która z pewnością ułatwia mu tworzenie opowieści barwnych, wręcz awanturniczych, a jednocześnie głębokich z rozbudowanym i realistycznym tłem...

Czytaj post
Marginesy, Justyna Czechowska, Tove Jansson, Teresa Chłapowska

Tove Jannson, "Wiadomość"

„Wiadomość” Tove Jansson (tłum. Teresa Chłapowska, Justyna Czechowska, Wydawnictwo Marginesy) powędrowała nieprzeczytaną będąc wraz z czytającym do Szczecina i wróciła przeczytaną doszczętnie i z rogami zagiętymi. Jako osoba niezbyt lubiąca opowiadania (wysypka na dźwięk nazwiska Munro pojawia mi się na kłykciach) jestem całkiem ukontentowany lekturą i na kilka fragmentów chciałbym zwrócić Waszą uwagę.

Jansson sama ułożyła ten wybór opowiadań i należy przyznać, że zrobiła to z wyczuciem wobec mocy przerobowych czytelnika. Od obszerniejszych i ciekawych formalnie opowiadań („Dom dla lalek”...

Czytaj post
Wielka Litera, Bohdan Maliborski, Elizabeth Strout

Elizabeth Strout, "Mam na imię Lucy"

“Ja przepraszam Państwa najmocniej za zgrzytanie zębami” śpiewała Nosowska kilkanaście lat temu. Takie cichutkie zgrzytanie zębami pojawiało się u mnie podczas lektury “Mam na imię Lucy” Elizabeth Strout (tłum. Bohdan Maliborski), która to książka jest doskonałym przykładem na to, że rankingi rankingami a gust własny mieć trzeba.

Niestety czytałem omawianą tu powieść przez 5 godzin rozłożonych na 4 dni, w tym dwukrotnie zasypiając i kilka razy odpływając od niej myślami w kierunkach odległych i dowolnych. “Mam na imię Lucy” to świetnie wypromowany produkt, który z pewnością ma wyznawców i...

Czytaj post
Drzewo Babel, Vedrana Rudan, Marta Dobrowolska-Kierył

Vedrana Rudan, "Oby cię matka urodziła"

Kompletnie nie wiem co mi odbiło, by większość listopada spędzić nad książkami kobiet o kobietach, które mają takie problemy jak - mężczyźni, dzieci, matki, zdrowie, seks, praca... Dla równowagi duchowej przeczytałem książkę o drzewach, kicz przygodowy o golemie i czytam biografię Georga Lucasa. Zacząłem wywiad-rzekę z Pilchem, ale nadmiar autokreacji mnie odrzucił. Dzisiaj o książce, która nie odrzuca i daje do myślenia. Przynajmniej mi. Vedranę Rudan z pewnością spora część osób czytających ten wpis kojarzy z tekstem, który Krystyna Janda wystawia od ponad dziesięciu lat - “Ucho, gardło,...

Czytaj post
W.A.B, Zeruya Shalev, Magdalena Sommer

Zeruya Shalev, "Ból"

Nieufność to słowo trafnie określające uczucia, które jeszcze dwa tygodnie temu żywiłem wobec książki Zeruyi Shalev, “Ból”. Obietnica, że przez 500 stron mam czytać o kobiecie, która w wyniku zamachu terrorystycznego “cudem” uszła z życiem, do którego końca towarzyszyć będzie jej ból, nie napawała optymizmem. Z jednej strony główny temat książki można koncertowo spalić opowiadając znane i wielokrotnie przetworzone dyrdymały o “kobiecym” odczuwaniu świata, walce z przeciwnościami i walką o rodzinę, z drugiej - można z niego zrobić coś na kształt soft-thrilleru. W tę stronę podążyła Shalev i utkała obraz gęsty i interesujący.