Czytaj post
Michał Kłobukowski, Gazeta Wyborcza, Maryna Ochab, Filtry, Leonora Carrington

[GAZETA WYBORCZA] "Nawet surrealizm nie prześcignie szaleństwa realnych dyktatorów. Książka na weekend" - Leonora Carrington, "Siódmy koń. Opowiadania zebrane"

[GW] Dzisiaj piszę o książce, której surrealność miała prześcignąć rzeczywistość. A jednak świat jaki znamy znowu okazał się nieprzewidywalny.

---

Człowiek nie jest w opowiadaniach Carrington ukoronowaniem stworzenia, lecz bytem niepewnym. Jak w opowiadaniu "Kiedy przychodzili", w którym narrator nie jest pewien, czy mająca "wielkie łapska z brudnymi paznokciami" Virginia Fur jest jednak człowiekiem. Autorka jawnie wątpi w kondycję człowieka.

Elizabeth z napisanego w 1941 roku opowiadania "Czekanie", która trzyma "na smyczy dwa duże płowe psy w odcieniu swoich włosów, które też zresztą...

Czytaj post
Gazeta Wyborcza, Nowy Teatr, Marina Daszuk, Iwan Wyrypajew, Igor Szugalejew, Inna Kawalionak, Palina Dabrawolska

[GAZETA WYBORCZA] Dramat Białorusinów z Ukrainy - zostali uchodźcami drugi raz w ciągu roku. "Nie czujemy się winni"

Przed Łukaszenką uciekli z Białorusi na Ukrainę. Dziś z Ukrainy uciekają do Polski przed Putinem. - Trudno to psychicznie wytrzymać. A do tego w Polsce mierzymy się z hejtem, a nawet niszczeniem aut - mówią nam Białorusini.

- Wyprosili Białorusinów z restauracji - słyszę rano w drodze do pracy. To nie pierwsza w ostatnich godzinach sytuacja, w której osoby pochodzące z tego kraju spotkały się z agresją.

Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka pozwala Rosji (oba kraje tworzą związek) atakować Ukrainę z jej terytorium. W mediach społecznościowych krążą opowieści o hejcie, z jakim od początku...

Czytaj post
Dowody Na Istnienie, Jolanta Brach-Czaina, Wojciech Szot

Jolanta, córka Ireny, wnuczka Bronisławy, prawnuczka Ludwiki - "Błony umysłu"

“Błony umysłu” dołączyły w naszej serii do “Szczelin istnienia”. Niewielka to książka, ale pełna namysłu nad rzeczywistością, który pozwala nam spojrzeć na świat z różnych, nieoczywistych perspektyw. Latem 2001 roku Jolanta Brach-Czaina była we Lwowie. Napisała tam esej poświęcony kabaczkowi z nasturcją, daniu o “splątanym kłębie doznań”: 

“Gdy na stole pojawia się kabaczek z nasturcją, inne kolory gasną. Wszystkie oczy na kwiat. Kształt ma wyszukany, ceniony przez malarzy secesji, nonszalancko wywinięte płatki i zwisającą u nasady długą cienką ostrogę kielicha. Ale uwagę przyciąga głównie...

Czytaj post
Empik, Książka Tygodnia, Kolegium Europy Wschodniej, Marcin Gaczkowski, Anna Ursulenko

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Wołodymyr Rafiejenko, "Najdłuższe czasy"

„Najdłuższe czasy” Wołodymyra Rafiejenki to powieść, w której realizm przeplata się z brutalną, miejscami groteskową fantazją, co jest chyba najtrafniejszym sposobem na opisanie tego, co dzieje się w kraju ogarniętym wojną.

Akcja książki Wołodymyra Rafiejenki (tłum. Marcin Gaczkowski i Anna Ursulenko) dzieje się w mieście Z, które łatwo połączyć z Donieckiem, choć pewne różnice występują. Podstawową z nich jest to, że z pewnością wokół Doniecka nie ma wielkich stonek pożerających uciekających mieszkańców. Są inne, rosyjskie insekty.

Rafiejenko rozlicza się nie tylko z wieloletnią wojną w...

Czytaj post
Julian Barnes, Dmitrij Szostakowicz

Moja lewa ręka

Na lewej ręce mam tatuaż. Nie ma w tym nic niezwykłego i nigdy być nie miało. Moje ciało jest moje i zamierzam się ilustrować, nie bacząc na cudze opinie. Ale nie o tym miało być. Miało być o tym, co jest na tym tatuażu. Państwo przyjrzą się zdjęciu. Oto moja lewa ręka. Dokładnie wewnętrzna część przedramienia. Kilka dźwięków na celowo nierównej pięciolinii. Bez klucza wiolinowego, żeby obniżyć stężenie kiczu. Kilka dźwięków prosto z Rosji. Patron mojej lewej ręki do partii komunistycznej wstąpił dopiero w 1960 roku. Wcześniej jako “bezpartyjny bolszewik” w “II Symfonii”, napisanej na...

Czytaj post
Aneta Kamińska, Wolna Ukraina, Kateryna Michalicyna

3.03.2022 - Kateryna Michalicyna, *** ("prosisz dzieci żeby nie strzelały")

Pamiętam, że moja matka zawsze fatalnie reagowała na zabawki militarne. Nie byłem dzieckiem nadto przekornym, ale jednak plastikowa imitacja kałacha, z której wydostawały się dźwięki była dla mnie bardzo atrakcyjna. Poszliśmy na kompromis i przez kilka dni wymachiwałem na podwórku plastikową szabelką. Biała broń i to jeszcze wpisująca się w romantyczną wizję wojenki, a nie wojny, była bardziej akceptowalna. O tym jak chodziłem wokół familioka z durną zabawką przypomniałem sobie czytając wiersz Kateryny Michalicyny w przekładzie Anety Kamińskiej. (...) prosisz dzieci żeby nie...